sobota, 21 stycznia 2012

KLĄTWA / CURSE III: BLOOD SACRIFICE (1991)

inny tytuł - Panga
reżyseria - Sean Barton
scenariusz - Sean Barton
obsada - Jenilee Harrison, Christopher Lee, Henry Cele, Olivia Dyer, Gavin Hood, Andre Jacobs
kraj produkcji - Wielka Brytania / RPA
źródło - tv (Mgm HD)

   Główną bohaterką filmu jest Elizabeth, która żyje wraz z mężem w Afryce. Pewnego dnia podczas samochodowej wycieczki z przyjaciółmi, jest ona świadkiem rytuału, podczas którego miejscowy szaman ma zamiar zabić kozę. Jej koleżanka przerywa ceremonię, a znachor rzuca na Elizabeth klątwę. Wkrótce zaczynają ginąć osoby z jej otoczenia, a kobieta będzie musiała samotnie stawić czoła tajemniczemu mordercy.

   W dziejach gatunku mamy sporo horrorów, które pomimo niezłego poziomu, przegrywały z innymi, dużo gorszymi produkcjami. Teraz pamiętają o nich tylko starzy bywalcy osiedlowych wideotek. Niektóre z tych przykurzonych filmów mamy szansę obejrzeć dzięki kanałowi Mgm HD, który co jakiś czas włącza do swej ramówki takie właśnie perełki jak KLĄTWA. 
   Oryginalny tytuł filmu sugeruje powiązanie z debiutanckim filmem Davida Keitha (polski tytuł również KLĄTWA). Nic bardziej mylnego. Ten film, jak i również znane z naszego rynku vhs UKĄSZENIE i KATAKUMBY, nie mają ze sobą nic wspólnego, a całemu zamieszaniu winni są oczywiście spece od marketingu, którzy chcieli wykorzystać umiarkowany sukces filmu z 1987 roku.
   KLĄTWA Seana Bartona jest dość dobrym filmem. Fabuła długo nas trzyma w niepewności co do tego, kto jest odpowiedzialny za zabójstwa najbliższych Elizabeth. Wystarczy rzec, że wszystko wyjaśnia się wtedy, gdy bohaterka myśli, że jest już po wszystkim. I tu następuje rzecz, która niejednego widza wprawi w konsternację. Miałem nic nie pisać na temat finału KLĄTWY, ale po prostu nie ma innej możliwości przedstawienia problemu. Tak, problemu, gdyż nie każdy widz zaakceptuje to, co się dzieje w ostatnich minutach filmu. / SPOJLER POMIĘDZY FOTKAMI:/
   W finale pojawia się bowiem demon z morza, który to pragnie pozbawić życia Elizabeth. Myślę, że takie rozwiązanie akcji podzieli widzów na tych, którym pojawienie się obślizgłego monstrum w realistycznym dotąd filmie, nie przypadnie do gustu i na tych, którym na widok maszkary pojawi się uśmiech na twarzy. Ja należę do tej drugiej grupy, choć myślę, że można było bardziej wyeksponować postać monstrum. Jest ono na ekranie około minuty, a to zdecydowanie za krótko dla fanów monster movies. Dodatkowo można się przyczepić do jego nieporadności w starciu z bohaterką, ale to już jest zwykłe czepianie się filmu, nad którym unosił się jeszcze duch lat 80-ych.
    Sean Barton nie miał chyba zbyt wiele pomysłów na ożywienie fabuły, która zbudowana jest z niewielu sekwencji. Mamy tu dużo scen dialogowych, które skutecznie wydłużają czas projekcji, a przy tym spowalniają akcję. Niektóre sceny są też zbyt przeciągane. Wystarczy wspomnieć o ucieczce Elizabeth przez pole trzciny cukrowej, która po pewnym czasie zamiast trzymać w napięciu, zaczyna nużyć. 
    Główną rolę zagrała bliżej nieznana większości widzów Jenilee Harrison. Miała trudne zadanie, bo praktycznie to ją oglądamy przez większą część filmu. Uważam, że poradziła sobie tu znakomicie. Skutecznie skupia na sobie uwagę, a widz trzyma za nią przez cały czas kciuki. W drugoplanowej roli pojawia się legenda horroru - Christopher Lee. Tu nie ma się co rozpisywać. Aktor ten jest wartością samą w sobie. Jako ciekawostkę mogę dodać, że przyjaciela Elizabeth zagrał Gavin Hood, znany nam z pracy reżyserskiej przy nowej wersji W PUSTYNI I W PUSZCZY.
    KLĄTWA to dziełko, które ma szanse spodobać się wielu widzom (o ile nie będą mieli problemów z dotarciem do tego filmu). Finał, w którym reżyser wykłada kawę na ławę, nie każdemu się spodoba, ale film jako całość broni się klimatem i tajemniczością. Dobrze też dla odmiany zobaczyć zło czające się na polu trzciny cukrowej, a nie wśród źdźbeł kukurydzy.
6/10

PLUSY:
- Afryka jako miejsce akcji
- długo utrzymywana tajemnica   
- całkiem nieźle zagrany
- Jenilee Harrison i Christopher Lee
- przyjemny w odbiorze

MINUSY:  
- wolno rozkręcająca się akcja 
- kilka przedłużających się scen
- miejscami przegadany  
- dla niektórych finał filmu

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza