piątek, 20 stycznia 2012

ULICE STRACHU : OSTATNIA ODSŁONA / URBAN LEGENDS: FINAL CUT (2000)

reżyseria - John Ottman
scenariusz - Paul Harris Boardman, Scott Derrickson
obsada - Jennifer Morrison, Matthew Davis, Eva Mendes, Loretta Devine, Hart Bochner, Joseph Lawrence, Anson Mount, Anthony Anderson, Jessica Cauffiel, Michael Bacall, Marco Hofschneider, Jacinda Barrett
kraj produkcji - USA
polska premiera - 14.05.2001 (dvd, rental)
źródło - dvd (Imperial Ent., PL)

   Amy Mayfield, studiująca na wydziale reżyserii filmowej, bierze udział w konkursie o nagrodę imienia Alfreda Hitchcocka. Postanawia nakręcić horror wykorzystujący, przekazywane z ust do ust, miejskie legendy. Wkrótce następuje seria morderstw, których ofiarami stają się członkowie jej ekipy filmowej.

    Kontynuacja ULIC STRACHU, była kiedyś bardzo oczekiwanym przeze mnie filmem. Pamiętam z jakimi wypiekami na twarzy wkładałem płytkę dvd do mojego odtwarzacza. Półtorej godziny później nie miałem  najszczęśliwszej miny, tak jak teraz po powtórnym seansie. Jak można było spartolić tak ciekawy koncept zapoczątkowany w sprawiającym sporo frajdy oryginale?
    Przede wszystkim nie satysfakcjonuje mnie wykorzystanie miejskich legend w morderstwach.  To one były najmocniejszym punktem filmu Jamiego Blanksa. Tu będące inspiracją dla mordercy opowieści nie dosyć, że są kiepskie, to i wykorzystujące je zabójstwa nie przyciągają uwagi. Są zrobione bez pomysłu i pozbawione całkowicie napięcia. Jedynym wyjątkiem jest tu świetna scena z "kradzieżą nerki", która zresztą została nakręcona dopiero po zakończeniu zdjęć do filmu, by ożywić trochę pierwsze pół godziny seansu. I był to bardzo dobry pomysł, bo jeżeli kiedyś sobie wspomnicie o tym horrorze, to scena ta będzie pierwszą jaka Wam się przypomni. Ma odpowiedni klimat, trzyma w napięciu i jest, na tle całego filmu, bardzo krwawa.
   Drugi mocny zarzut, to niezdecydowanie twórców co do gatunku, jaki ma reprezentować OSTATNIA ODSŁONA. Momentami miałem wrażenie, że oglądam komedię. Owszem, wygłupy Jessici Cauffiel rozśmieszą każdego ponuraka, ale finał filmu już nie. Nie wiem co to miało być? Komedia slapstickowa? Na pewno nie horror, który kończy się wraz z morderstwem w dzwonnicy. Finał zirytuje niemal każdego miłośnika slasherów, czekającego na krwawe rozprawienie się bohaterów z oprawcą. Tu tego nie ma. Są tylko pistolety (prawdziwe i atrapy), o których już nieraz pisałem, że nie mają racji bytu w porządnym horrorze. Poza tym finałowa sekwencja jest całkowicie pozbawiona napięcia, a odkrycie tożsamości mordercy nie sprawia żadnej satysfakcji.
    Wśród obsady aktorskiej zabrakło takich nazwisk jak w pierwszej części, ale jest jedna pani, która jeszcze wtedy nie miała statusu gwiazdy. Eva Mendes (DZIECI KUKURYDZY V), bo o niej mowa, poraża swą oryginalną urodą i w każdej scenie, w której występuje, skupia na sobie uwagę. Główną rolę  gra mniej urodziwa, ale za to wzbudzająca sympatię Jennifer Morrison (OPĘTANIE). Wspomniana Jessica Cauffiel (WALENTYNKI) znakomicie sprawdziła się w roli utalentowanej inaczej aktorki. Pojawia się też Loretta Devine, która powtórzyła rolę dzielnej strażniczki Reese Wilson. Wśród panów pozytywne wrażenie sprawia Joseph Lawrence (główna rola dziecięca w SPIĘCIU, OSTATNI POSTÓJ), którego bohater wybija się na tle innych męskich postaci. Matthew Davis (serial PAMIETNIKI WAMPIRÓW, BLOODRAYNE, CIŚNIENIE) w podwójnej roli braci bliźniaków i Anson Mount (WSZYSCY KOCHAJĄ MANDY LANE, PIEKIELNE SĄSIEDZTWO) w roli zarozumiałego reżysera po prostu dobrze wyglądają i nic więcej. Ich postaci są zbyt papierowe, a im zabrakło chyba umiejętności by je ożywić.
    Jako zagorzały fan slasherów muszę ostrzec takich jak ja, że chwil spędzonych z kontynuacją ULIC STRACHU nie zaliczą do udanych. Mimo to uważam, że warto go  obejrzeć ze względu na wspomnianą już scenę "kradzieży nerki". Szkoda, że reszta filmu nie została nakręcona na tak samo wysokim poziomie. OSTATNIA ODSŁONA, jako całość, to horror wtórny i bez polotu oraz kolejny przykład potwierdzający słabą jakość filmowych sequeli. 
5,5/10


PLUSY: 
- pierwsze morderstwo
- Eva Mendes i Jessica Cauffiel
- łatwy i przyjemny (mimo poważnych wad)
- po raz setny - uwielbiam slashery
- cameo mordercy z pierwszej części

MINUSY:
- bezbarwna kontynuacja wciągającego pierwowzoru
- brak napięcia
- słabo zainscenizowane morderstwa
- fatalny, slapstickowy finał
- momentami idiotyczna muzyka


POLSKIE WYDANIE DVD (dytr. Imperial Ent.)
OBRAZ
Solidna prezentacja (anamorficzne 2.35:1), ale pozbawiona pazura. Jako, że akcja filmu rozgrywa się podczas zimy, przeważają szarości, brązy i biele. Najważniejsze, że w scenach nocnych szczegóły są dobrze widoczne. (6/10)
DŹWIĘK
Warstwa dźwiękowa również bez rewelacji. Większość odgłosów dochodzi z przednich głośników, tylne w tym czasie przysypiają. (6/10)
DODATKI (nietłumaczone, brak angielskich napisów)
Wśród dodatków znalazł się komentarz reżysera, nieciekawy reportaż zza kulis (sceny z filmu rzadko przerywane ujęciami z planu), usunięte sceny (szkoda tej z Jessicą Cauffiel), nieśmieszne gagi z planu i dobrze zmontowany zwiastun kinowy. (4/10)

Język: angielski 5.1, niemiecki 5.1
Napisy: polskie, angielskie, czeskie, węgierskie, islandzkie, hinduskie, hebrajskie, holenderskie, bułgarskie, niemieckie, tureckie, duńskie, szwedzkie, fińskie, greckie, norweskie, arabskie

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza