wtorek, 2 stycznia 2018

NAJLEPSZE HORRORY 2017



Kolejny rok, kolejne podsumowanie i szybka konkluzja - miniony rok był dla horroru jeszcze lepszy od poprzedniego. Do kina chodziłem często (20 obejrzanych tytułów) i pomimo tego, że trafiały się rozczarowania, to były one raczej spowodowane zbyt wygórowanymi oczekiwaniami niźli faktycznym poziomem zadowolenia z seansów. Tym, co mnie trochę zabolało, to rezygnacja z kinowej dystrybucji kilku czysto rozrywkowych tytułów (Bye Bye Man, Wish Upon, Podwodna pułapka, Phoenix Forgotten, The Belko Experiment) na rzecz filmów, które w wielu krajach od razu trafiały na rynki dvd i vod. W Polsce doczekały się one sporych kampanii reklamowych opatrzonych łatką "oparte na faktach", co wciąż działa jak magnes na polskiego widza. Z drugiej strony zaskoczyły mnie halloweenowe seanse Leatherface'a i dystrybucja takich rodzynków (podobno, nie dałem rady obejrzeć) jak Zło we mnie i Mięso. I skoro już jestem przy nieobejrzanych  horrorach, to wymienię te, które mogą  jeszcze namieszać w podsumowaniu:

TOP 12 NIEOBEJRZANYCH 2017






Tak jak zawsze, do rankingu wliczam produkcje z 2016 roku z opóźnioną polską premierą względem reszty świata lub filmy, które dopiero w 2017 rokudoczekały się szerokiej dystrybucji. W przyszłorocznej aktualizacji powędrują one do właściwego podsumowania za rok 2016.
A w tym roku, ze względu na dość sporą liczbę wizyt w kinie, podsumowanie obejmuje 20 pozycji i nawet te z ostatnich miejsc uznaję za co najmniej niezłe. Jestem coraz mniej wymagający?

PODSUMOWANIE ROKU 2017

20.
TOTEM


Byłaby to kolejna, niczym nie wyróżniająca się opowieść o nawiedzonym domu, gdyby nie finalny  twist  i nieoczekiwane sceny gore.

19.
SLUMBER


Maggie Q próbuje ratować rodzinę dręczoną przez koszmary senne i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie wprowadzenie postaci ślepego starca, która rozpruwa misternie tkaną sieć grozy na rzecz wątpliwej jakości wstawek humorystycznych.

18.
LINIA ŻYCIA / FLATLINERS


Mocno skrytykowany remake/sequel filmu sprzed 27 lat jest poprawnym filmem, acz niepotrzebną kontynuacją, którą wyróżnia na plus od oryginału większa dawka elementów kina grozy i zaskakująca śmierć jednego z bohaterów. I Nina Dobrev.

17.
RINGS


Najlepsze w powrocie do tematu przeklętej kasety video jest pierwsze pół godziny filmu, które trzyma w napięciu dzięki wściekle atakującej swe ofiary Sadako. Potem mamy niestety żmudne detektywistyczne śledztwo i finał zbyt mocno kojarzący się z Nie oddychaj,  w którym Sadako nie za wiele ma do powiedzenia.

16.
PIŁA: DZIEDZICTWO / JIGSAW


Miało być całkiem po nowemu, a nowa jest tylko oprawa. W ósmej już Pile fanów Jigsawa nie zaskoczą porządne sceny gore jak i finałowy twist. Rzecz przede wszystkim dla miłośników ekranowych rąbanek.

15.
MUMIA / THE MUMMY


Pierwszy i chyba ostatni film z Dark Universe, które to miało być odpowiedzią studia Universal na rządzących w kinach superbohaterów. O ile film to niezobowiązujące kino przygodowe z większą niż w trylogii z Fraserem dawką grozy, to nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że bardziej pasującą nazwą nowego uniwersum powinno być Fun Universe.

14.
BYE BYE MAN / THE BYE BYE MAN


Antagonista, którego imienia nie można  wypowiadać na głos mógłby być godnym konkurentem Candymana, gdyby stała za nim jakaś legenda. A tak mamy tajemniczą figurę straszącą w kilku scenach i anemicznych bohaterów, którym Bye Bye Man plącze w głowach jak lustro w Oculusie.

13.
GOLEM Z LIMEHOUSE / THE LIMEHOUSE GOLEM   *(2016)


Detektywistyczny horror, na który składają się przede wszystkim dokładnie odwzorowane sceny mordów i wiktoriański klimat. Finał mnie zaskoczył, ale z tego co wiem, jestem w mniejszości.

12.
LEATHERFACE


Teksańska, zupełnie inna niż pozostałe. Jest krwawo, bezkompromisowo, dobrze aktorsko, a mniejszy niż zwykle budżet zbliżył film francuskich reżyserów do oryginału. 

11.
ŚMIERĆ NADEJDZIE DZIŚ / HAPPY DEATH DAY


Dzień świstaka w wersji slasherowej. Nie jest to objawienie na miarę Krzyku, czy Dziewczyn śmierci, ale potrafi zarówno trzymać w napięciu jak i dostarczać sporo radochy. Szkoda tylko, że krwi nie ma prawie wcale, a aż się prosiło o przegięte sceny mordów.

10.
THE EVIL WITHIN


Debiutanckie dzieło multimilionera, Andrew Getty'ego, które powstawało 13 lat i ujrzało światło dzienne dwa lata po śmierci jego twórcy. Trudno jednoznacznie ocenić ten twór, który cierpi na widoczne gołym okiem braki warsztatowe, choć jednocześnie czuć tu wielką pasję z jaką był kręcony. Do tego dochodzi całkiem obłędny finał i... Dina Meyer.

9.
RESIDENT EVIL: OSTATNI ROZDZIAŁ / RESIDENT EVIL: THE FINAL CHAPTER   *(2016)


Seria z boską Millą Jovovich znów wspięła się na wyżyny. Akcja gna naprzód, trup ściele się gęsto, mamy tu w końcu jakąś fabułę i tylko żal, że zrywa ona z tym, co pokazano nam w poprzednich częściach. Mimo to - najlepszy sequel od czasu Zagłady.

8.
SPLIT   *(2016)


M. Night Shyamalan nie zwalnia tempa. Split to drugi z jego nierozpasanych wizualnie filmów, który skupia się przede wszystkim na fabule i bohaterach. Reżyser nie byłby sobą gdyby nie spłodził w finale twista, który tak naprawdę twistem nie jest, a Shyamalan sprytnie zmierza do tego, by stworzyć własne uniwersum superbohaterów w wersji Dark. Universal jeszcze chyba nie załapał o co chodzi.

7. 
AUTOPSJA JANE DOE / THE AUTOPSY OF JANE DOE   *(2016)


Akcja ograniczona niemalże do jednego pomieszczenia, praktycznie dwójka bohaterów i tajemnicza nieboszczka, o której z każdą minutą seansu dowiadujemy się więcej i więcej, co skutecznie buduje atmosferę lęku i niepewności. Finał dość standardowy, ale potrafi mimo wszystko zaskoczyć.

6.
ANNABELLE: NARODZINY ZŁA / ANNABELLE: CREATION


Podobnie jak Ouija: Narodziny zła prequel Annabelle zdecydowanie przebija poprzednika zarówno wizualnie jak i od strony gatunkowej. Tu naprawdę jest się czego bać, mimo że niektóre chwyty są już mocno wyeksploatowane. Bonus za scenę ze strachem na wróble i małe nawiązanie do postaci zakonnicy z drugiej Obecności.

5.
LIFE


Statek kosmiczny i obca forma życia - to nie mogło się dobrze skończyć. Przynajmniej dla bohaterów Life, bo miłośnicy Obcego Scotta znajdą tu dla siebie wszytko to, czego można oczekiwać po dobrym horrorze science-fiction. Mały prztyczek za jedno z najbardziej niezaskakujących "zaskakujących zakończeń".

4.
TO PRZYCHODZI PO ZMROKU / IT COMES AT NIGHT


Jakiż to wielki kawał pesymistycznego kina. Postapokaliptyczny świat rzadko jest przedstawiany w tak dojmująco smutny sposób. Poczucie beznadziei, bezradności czy po prostu ludzkiej niemocy spoziera na widza z niemal każdego kadru. Jeden z najbardziej przygnębiających horrorów ostatnich lat.

3.
UCIEKAJ! / GET OUT 


Im mniej się wie o Uciekaj! tym lepiej. Tylko wtedy można być zaskoczonym torem na jaki raz po raz wjeżdża fabuła mrocznej wersji Zgadnijcie kto przyjdzie na obiad. Szkoda tylko finału, który nie "oczyszcza" tak jak powinien. 

2.
OBCY: PRZYMIERZE / ALIEN: COVENANT


Nie mogłem inaczej. Ja po prostu kocham takie klimaty i jestem dozgonnie Scottowi wdzięczny za te wzorcowo zrobione kino klasy B. Zapomnijmy o braku logiki, a cieszmy się wspaniałą oprawą wizualną (jeszcze lepszą niż w Prometeuszu), szybkim tempem akcji i w końcu ksenomorfem, który  nabija pokaźny body count. Ku mojej rozpaczy, bo fajne tu postaci.

1.
TO / IT


Nie powiem - przez chwilę się wahałem czy to właśnie nowa adaptacja prozy Stephena Kinga ma  znaleźć się na pierwszym miejscu. Film to niemal idealny, ale zepsuto w nim to, co powinno przerażać najbardziej, czyli Pennywise'a. Ten budzi grozę gdy jest w oddali. Gdy najeżdża na ekran (tak to mogę chyba nazwać) robi się groteskowy, co się tyczy też innych zmaterializowanych lęków młodocianych bohaterów. Pod względem dramatycznym absolutny majstersztyk. 


POZA TOP 20:

21. BABA JAGA / DON'T KNOCK TWICE
22. ELOISE
23. KRUCYFIK / THE CRUCIFIXION
24. MROCZNA WIEŻA / THE DARK TOWER
25. OSTATNIA KLĄTWA / JOHNNY FRANK GARRETT'S LAST WORD
26. LIKE.SHARE.FOLLOW


4 komentarze:

  1. Świetne zestawienie, część z tych filmów już widziałam jak ten nowy Krąg czy IT, ale niektóre z nich koniecznie będę musiała jeszcze obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój faworyt jeśli chodzi o horrory to "Nails", ale "Śmierć nadejdzie dziś" depcze mu piętach:) Gdyby "Gra Geralda" miała więcej cech horroru to znajdowałaby się na szczycie mojej listy, ale moim zdaniem to bardziej thriller psychologiczny. A "1922" kolejna znakomita ekranizacja prozy Stephena Kinga od Netflixa na drugim - bo to też chyba bardziej thriller niż horror, chociaż parę elementów horroru także posiada.
    A co do "To" to hmmm... Z góry było wiadomo, że do doskonałej powieści nawet się nie zbliży, a w moich oczach nie dorównał nawet miniserialowi z 1990 roku. Patrzydło całkiem przyjemnie, film ma swoje plusy, ale nie aż takie, żeby zająć wysoką pozycję na mojej liście horrorów z 2017 roku.

    Dzięki za wciągającą lekturę! Jak zwykle u Ciebie bije z tego czysta miłość do gatunku - nawet jak krytykujesz widać, że kochasz horrory, a takie teksty najbardziej lubię czytać, więc tym bardziej jestem wdzięczna za Twój wkład w blogosferę. I mam nadzieję, że tekstów będzie dużo więcej;)
    Wszystkiego najlepszego w 2018 roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej tekstów? Mam takie jedno postanowienie noworoczne... ale nie będę o nim pisał, bo zapeszę.
      Mam uczulenie na Netflixa. Nie oglądam filmów na ekranie monitora, a nie chce mi się bawić w podłączanie komputera do tv, by coś z tej platformy obejrzeć. Widzę jednak, że ma ona coraz większe znaczenie dla naszego ulubionego gatunku i będę musiał się z tym niestety pogodzić. "The Babysitter", a tym bardziej "Hush" już dawno są na moim celowniku. A przecież już 19 stycznia premiera "The Open House" i na tym się pewnie nie skończy...
      Dzięki za wyczerpujący komentarz i życzę Ci Aniu, by 2018 rok przyniósł Tobie jak najmniej filmowych rozczarowań i jak najwięcej przyjemnych niespodzianek ;)

      Usuń
  3. Widzę, że mam kilka tytułów do nadrobienia:)))

    OdpowiedzUsuń