piątek, 11 września 2015

WOLF CREEK 2 (2013)



reżyseria - Greg McLean
scenariusz - Greg McLean, Aaron Sterns
obsada - John Jarratt, Ryan Corr, Shannon Ashlyn, Philippe Klaus, Shane Connor, Ben Gerrard, Gerard Kennedy, Annie Byron
kraj produkcji - Australia
światowa premiera - 30 sierpnia 2013
premiera w Polsce - 11 września 2015 (tv)
źródło - blu-ray (Entertainment One, UK)

   Para niemieckich turystów, Rutger i Katarina, przemierza autostopem australijskie bezdroża. Jednym z miejsc, które zwiedzają jest słynny krater w Wolf Creek. Chcąc ruszyć w dalszą drogę napotykają trudności ze złapaniem podwózki. Nie mając innego wyjścia rozbijają namiot w pobliżu drogi i postanawiają w nim przenocować. Ich spokój zakłóca pojawienie się tajemniczego mężczyzny.



   A tym mężczyzną jest oczywiście Mike Taylor. Drugoplanowy bohater debiutanckiego filmu Grega McLeana pojawia się i w sequelu, grając tym razem pierwsze skrzypce. Trochę czasu minęło nim mógł pojawić się ponownie na ekranie i straszyć potencjalnych turystów, gdyż reżyser nie chciał za szybko wypuszczać kolejnego pośpiesznie nakręconego sequela, której to decyzji zresztą dziś żałuje. Dwa lata po premierze Wolf Creek McLean zrealizował w to miejsce wysokobudżetowy animal attack Zabójca. Pomimo dobrej prasy film sprzedał się zaskakująco słabo w Australii jak i na zagranicznych rynkach. To było najpewniej źródłem kłopotów z uzbieraniem pieniędzy na kontynuację Wolf Creeka, do której zdjęcia rozpoczęły się dopiero w 2012 roku. Gotowy film pokazano w 2013 roku na festiwalu w Wenecji i na festiwalu filmów fantastycznych w Paryżu. Dopiero 20 lutego 2014 Wolf Creek 2 pojawił się oficjalnie w australijskich kinach zbierając dość mieszane recenzje. I o ile powrót Mike'a Taylora na rodzimym rynku obejrzało niemal tyle samo widzów co oryginał, to już o międzynarodowym sukcesie nie można tym razem mówić. Okazało się, że przerwa pomiędzy obiema częściami była zbyt duża, by film mógł zwrócić uwagę kinowych dystrybutorów i najczęściej debiutował na rynku video. Trochę to niesprawiedliwe, gdyż Wolf Creek 2 to naprawdę dobra powtórka z rozrywki, która w moim odczuciu tylko minimalnie przegrywa z oryginałem.


   McLean tym razem odpuścił sobie długą ekspozycję zaczynając film od mocnej sekwencji zabójstwa dwóch policjantów, którzy podpadli Taylorowi. Pozbawiony skrupułów psychopata robi właściwy użytek ze strzelby myśliwskiej i noża, a po robocie zaciera ślady podpalając auto z jeszcze żyjącym stróżem prawa w środku. Już tutaj widać, że reżyser postanowił przebić pierwszą część pod względem brutalności, co zresztą się potwierdzi w dalszej części seansu, kiedy to poznajemy szwendającą się po okolicy dwójkę niemieckich turystów. Rutger i Katrina to młoda, sympatyczna para mająca pecha do kierowców, którzy nie mają ochoty na dodatkowe towarzystwo. Zmuszeni przenocować na pustyni nie podejrzewają, że intruz informujący ich o zakazie biwakowania szuka tylko pretekstu, by rozpocząć z nimi swą okrutną zabawę. Niestety próba pozbycia się nieproszonego gościa kończy się dla Rutgera bardzo źle i tylko Katarinie udaje się uciec. Roztrzęsiona dziewczyna niemal wpada pod koła przejeżdżającego nieopodal miejsca rzeźni auta. Jego kierowcą okazuje się młody mężczyzna, Paul, który nim będzie w stanie zrozumieć cokolwiek z bełkotu przypadkowej pasażerki, sam stanie oko w oko z postrachem australijskich pustkowi.


   McLean musiał sobie zdawać sprawę, że długo oczekiwany przez fanów sequel musi się czymś różnić od oryginału. Ograniczył tym samym bardzo drastycznie (dosłownie i w przenośni) część z niemieckimi turystami do absolutnego minimum czyniąc protagonistą innego obcokrajowca. Od chwili gdy Paul mimowolnie zostaje wplątany w spiralę przemocy jesteśmy świadkami niekończących się pogoni Taylora za dość sprytną "zwierzyną". Druga połowa filmu jest porządnym kawałkiem survivalu, który trzyma niemal cały czas w napięciu i każe zastanawiać się, czy tym razem okrutny rzeźnik znalazł godnego sobie przeciwnika. Mimo, że ta zabawa w kotka i myszkę ogranicza się tylko do dwóch graczy, to nie sposób się tu nudzić. Przynajmniej do momentu, w którym  Paul trafia do siedziby Taylora i zostaje poddany próbie jaką jest quiz ze znajomości Australii. Przyznam, że jest to jedyny fragment filmu, który nie za bardzo McLeanowi wyszedł. Zbyt długa to sekwencja i ja, jako ktoś, kto o historii Australii nie ma zielonego pojęcia, zacząłem się po kilku minutach nudzić. I to pomimo tego, że nasz bohater walcząc o swe palce (zła odpowiedź - paluszek mniej) próbował odwrócić jakoś uwagę swego prześladowcy, by móc się uwolnić z krępujących go więzów. Jeśli chodziło reżyserowi o zbudowanie w tej scenie napięcia, to minął się niestety z celem, a nieudolne próby przechytrzenia Taylora głupimi przyśpiewkami mogą tylko zirytować. Na szczęście końcówka jest na tyle udana, że tę scenariuszową wpadkę mogę McLeanowi wybaczyć.


   Wolf Creek był często krytykowany za to w jaki sposób McLean obszedł się ze swymi bohaterkami. Niektórzy krytycy zarzucali mu nawet brak dobrego smaku. W sequelu tortury zostały co prawda ograniczone do minimum, ale brutalna forma pozostała. Wolf Creek 2 może pochwalić się m.in. ujęciami odstrzelonej w połowie głowy, dekapitacji, ćwiartowania zwłok, czy cięcia palców piłą tarczową. Znalazło się tez miejsce dla dość dziwacznej sceny, w której stado kangurów wpada na jezdnię ginąc pod kołami prowadzonego przez Taylora tira. Miłośnicy tych torbaczy i zwierząt w ogóle powinni w tym momencie przymknąć oczy. Kontrastem dla tych wszystkich krwawych scen, podobnie jak w pierwszej części, są piękne australijskie widoki skąpane w mocno grzejącym słońcu. Na pewno jest to lepsza reklama kontynentu niż zwiastujące deszcz widoczki z "jedynki", ale przy tym ucierpiał troszkę klimat filmu, który wydaje się mniej mroczny od poprzednika. Tym bardziej, że więcej tu scen rozgrywających się w środku dnia, a i czarnego humoru tu pod dostatkiem. Mick Taylor okazuje się bowiem niezłym dowcipnisiem rzucając żartami nawet w najmniej odpowiednich ku temu chwilach. Mamy okazję dowiedzieć się też o nim kilku istotnych rzeczy, w tym dlaczego tak bardzo nienawidzi turystów. 


   Wolf Creek 2, choć powstał kilka lat za późno, dołącza do grona sequeli, które nie przynoszą wstydu ich twórcom i nie psują dobrego wrażenia z jakim pozostawił widzów oryginał. Trzeci film w reżyserskiej karierze McLeana to mocna rzecz nie tylko dla fanów gore, ale i dla widzów, którym brak we współczesnym horrorze wyrazistych antagonistów. Tym na pewno jest, zagrany ponownie przez Johna Jarratta, Mick Taylor. I jeśli nawet parę rzeczy nie do końca tu zagrało (kangurzy Carmageddon, nudny test z wiedzy o Australii), to i tak jest to jeden z lepszych horrorów tej dekady. McLean jeszcze raz udowodnił, że zna się na gatunku jak mało kto i ma nosa do aktorów (świetny Ryan Corr), dzięki którym za grane przez nich postaci trzyma się cały czas kciuki. Mam tylko nadzieję, że na trzecią część Wolf Creek nie będę musiał czekać do 2021 roku.

8/10



WYDANIE BLU-RAY (Entertainment One, UK)
czas trwania - 106.07
obraz - 1080p, 2.35:1
dźwięk - angielski DTS-HD Master Audio 5.1
napisy - angielskie
dodatki - making of
usunięte sceny



  
  
  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza