środa, 4 stycznia 2012

LODOWA GROZA / ICE ROAD TERROR (2011)


reżyseria - Terry Ingram
scenariusz - Keith Shaw
obsada - Brea Grant, Ty Olsson, Dylan Neal, Malcolm Stewart, Michael Hogan, Merrilyn Gann
kraj produkcji - USA
premiera w Polsce - 17.12.2011 (tv)
źródło - tv (Sci-Fi Universal)

    Jack i Neil, para kierowców ciężarówek, zgadza się przewieźć materiały wybuchowe na teren kopalni diamentów. Na miejscu zastają krwawe szczątki jej pracowników i uwolnionego z lodu prehistorycznego stwora. Siadają wtedy za kierownice swych TIR-ów i próbują zwiać przed monstrum. Te jest doskonale przystosowane do zimowych warunków, a dodatkowo potrafi przemieszczać się pod skutą lodem powierzchnią. Wydaje się, że nic nie jest w stanie go zatrzymać...


    Kolejny, przeciętny monster movie, których ostatnio pełno w ramówkach polskich stacji. Co prawda nie widzieliśmy chyba jeszcze dwóch TIR-ów ścigających się z prehistorycznym gadem, ale cała reszta to oklepany schemat. Uwidocznia się on zwłaszcza w drugiej części filmu, gdy ciężarówki zostają porzucone przez bohaterów. Zmarznięci, chcą się dostać do mieszkającego niedaleko przyjaciela jednego z nich. Tam też dojdzie do ostatecznego starcia z kreaturą. I oto cała fabuła, a w środku dłużące się, dialogowe zapychacze.


   Zachowanie postaci bywa przewrotne. Podczas ucieczki przed potworem zapala się ładunek w jednym z TIR-ów i jego pasażerowie, przy pełnej prędkości, zmuszeni są przeskoczyć do drugiego z rozpędzonych pojazdów. Czy nie mogli się po prostu zatrzymać? Tym bardziej to dziwne, że chwilę potem, by zwiększyć prędkość TIR-a, Neil zatrzymuje się i pozbywa się naczepy. Taki to urok scenariuszy do telewizyjnych horrorków. Czego się nie robi, by podnieść troszkę napięcie, nawet kosztem logiki.


   Wangchoke (tak nazwano potwora) pojawia się w całej okazałości już w pierwszych minutach filmu. Oczywiście stworzono go za pomocą CGI i sam w sobie stwór zrobiony jest nieźle. Szkoda, że słabo go  wkomponowano w tło filmu. Cieszy natomiast wykorzystanie śniegowej scenerii, do której mam wielką słabość.
    W głównych rolach dość mało znani aktorzy. Dylan Deal zagrał kilka dużych ról w małych horrorach (CHUPACABRA - MROCZNE OTCHŁANIE, KRWIOŻERCZE WAMPIRY), Ty Olsson ma na koncie kilka małych ról w kinowych produkcjach (OBCY KONTRA PREDATOR 2, ŁOWCA SNÓW, LAKE PLACID), a partnerująca im Brea Grant (MIDNIGHT MOVIE, HALLOWEEN II Zombiego) dopiero zaczyna swą karierę. Cała trójka gra całkiem przyzwoicie, a odgrywani przez nich bohaterowie wzbudzają sympatię widza.


   Nie wiem, komu mogę polecić ten film. Nie jest to może bardzo zła rozrywka i dlatego żałuję, że jest zrealizowana śmiertelnie poważnie. Trochę więcej dystansu i bardziej rozbudowany scenariusz (i większy budżet :)) mogłyby uczynić z LODOWEJ GROZY całkiem przyjemne filmidło. A tak momentami wieje nudą, a scenariusz często razi głupotą. Myślę, że jedynym dobrym adresatem tej produkcji będą fani wszelkich monster movies. Inni niech obejrzą jeszcze raz JURASSIC PARK.
3,5/10

PLUSY:
- śnieżna sceneria
- wygląd gada
- TIR-y vs Wangchoke

MINUSY:
- biedna fabuła
- słabe wkomponowanie gada w tło
- rażące błędy logiczne
- manewry ciężarówek na drodze
- nużący trzeci akt filmu


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza