wtorek, 25 czerwca 2013

OPIEKUNKA aka STRAŻNIK / THE GUARDIAN (1990)



reżyseria - William Friedkin
scenariusz - Stephen Volk, Dan Greenburg, William Friedkin
obsada - Jenny Seagrove, Dwier Brown, Carey Lowell, Brad Hall, Miguel Ferrer, Natalija Nogulich, Pamela Brull, Gary Swanson, Jack David Walker, Willy Parsons, Frank Noon, Theresa Randle, Xander Berkeley
kraj produkcji - USA
światowa premiera - 27 kwietnia 1990
źródło - dvd (Second Sight, UK)

    William Friedkin jest odpowiedzialny za jeden z najbardziej cenionych przez widzów i krytyków filmów grozy, który otrzymał aż dziesięć nominacji do Oscara i zgarnął dwie statuetki, a w serwisie imdb.com na liście najlepiej ocenianych przez widzów produkcji zajmuje wciąż wysoką pozycję. EGZORCYSTA był i jest wizytówką reżysera i trochę może dziwić fakt, że na kolejny jego film z tego gatunku trzeba było czekać aż 17 lat. Stało się to w momencie, gdy kariera Friedkina mocno już podupadła (filmy dla telewizji itp.) i OPIEKUNKA wydaje się być próbą powrotu do tego, co zapewniło reżyserowi największy sukces. To, że o filmie mało kto pamięta o czymś świadczy, ale byłoby krzywdzące nazwać ten film nieudanym. Film opowiada prostą, a zarazem ciekawą historię i choć zahacza ona mocno o absurd, to dostarcza sporo emocji, którymi nie pogardzi żaden fan kina grozy.



   Tytułowa opiekunka zatrudnia się u Sheridanów, młodej pary cieszącej się przyjściem na świat ich maleńkiego synka. Camilla zrazu ujmuje ich swą wiedzą na temat wychowania dzieci i wkłada sporo wysiłku w to, by mały Jake prawidłowo się rozwijał. Młodzi rodzice nie wiedzą jednak, że kobieta jest członkinią pradawnej sekty czcicieli drzew i czeka na odpowiedni moment by złożyć dziecko Sheridanów jako ofiarę Złemu Drzewu. W międzyczasie zły los spotyka każdego, kto spróbuje zagrozić życiu Jake'a jak i tego, kto pozna prawdziwą tożsamość doskonałej opiekunki.


   Muszę przyznać, że prowadzenie fabuły może uśpić czujność słabo przygotowanego do seansu widza. Początkowo OPIEKUNKA jawi się jako całkiem klimatyczna opowieść z dreszczykiem, w której groza budowana jest przy pomocy bardzo subtelnych środków. Przełom następuje w momencie, gdy Camilla podczas leśnego pikniku z dzieckiem zostaje zaatakowana przez trzech punków. Na pomoc kobiecie przychodzi Złe Drzewo, które w bardzo sugestywny sposób rozprawia się ze zbirami, a widz ma wtedy okazję zobaczyć bardzo dobrze zrealizowane sceny gore. Tym samym trudno przypisać OPIEKUNCE miano horroru klimatycznego, gdyż w późniejszych partiach filmu drastycznych scen nie brakuje, włącznie z efektownym finałem. Myślę, że zakończenie historii powinno zadowolić każdego widza lubującego się w klimatach kina lat 80-tych. Starcie młodej matki z demoniczną opiekunką i krucjata ojca dzierżącego w dłoni piłę mechaniczną to obrazki, które pozostały na długo w mojej pamięci od czasów, gdy niepozorna kaseta video z filmem wylądowała w moim pierwszym odtwarzaczu vhs.


   Siłą OPIEKUNKI jest udział w tytułowej roli angielskiej aktorki Jenny Seagrove. Kobieta idealnie wcieliła się w tę postać zyskując z początku sympatię widza (i bohaterów filmu), a potem bezlitośnie wyprowadzając nas z tego błędu. Osobiście uwielbiam oglądać na ekranie Złe Kobiety i w dodatku piękne, a Cammilla zdecydowanie należy do ścisłej czołówki niewiast, z którymi lepiej nie zadzierać. Reszta obsady wypadła już troszkę gorzej. O ile broni się jeszcze Dwier Brown w przypadającej mu roli hiroła, to Carey Lowell grająca jego żonę wypadła strasznie blado, zwłaszcza w zestawieniu z Jenny Seagrove. Może to wina scenariusza, w którym przez długi czas Kate Sheridan jest praktycznie nieobecna ustępując miejsca swemu mężowi i opiekunce aż do ostatnich minut filmu.


   Choć OPIEKUNKA nie przyniosła Friedkinowi spodziewanego sukcesu będąc mocno krytykowaną przez recenzentów i zignorowaną przez widzów, to mnie osobiście bardzo przypadła do gustu. Napięcie jest tu budowane umiejętnie, klimat budują całkiem ładne zdjęcia mrocznego lasu, a finał filmu jest idealnym zwieńczeniem historii. Podobało mi się zresztą to, że kulminacyjne sceny rozgrywają się w kompletnej ciszy przerywanej wrzaskami walczącej o życie dziecka Kate i odgłosem silnika piły mechanicznej. Wydawałoby się, że muzyka podniosłaby mocno napięcie, ale to jeden z niewielu przypadków, gdy jej brak zupełnie nie przeszkadza.


   Jeśli macie ochotę na jakiś mniej znany horror, nie znajdujący się w kanonie filmów koniecznych do obejrzenia, to myślę że OPIEKUNKA nie powinna Wam sprawić zawodu. Oczywiście musicie przełknąć dość absurdalną fabułę, ale jeśli kino grozy z tamtego okresu nie jest Wam obce i macie w małym palcu produkcje o morderczych lalkach, zabójczych spa oraz diabelskim wagonie sypialnym, nie powinniście przegapić też filmu o morderczym drzewie i jego czcicielce.
7/10

 

4 komentarze:

  1. Brzmi nieźle!
    Kurde, wczoraj leciało w tv a ja pogardziłem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tym filmie, ale póki co nie miałam okazji obejrzeć, jednak być może zobaczę :>
    Muszę powiedzieć, że jestem pełna podziwu dla Ciebie i Twojego bloga (szczególnie miło się go przegląda po 1 w nocy x.x). Dużo pracy wkładasz w każdy post, widać tu Twoją pracę, a nie coś skopiowane z innych recenzji. Pozostaje mi napisać: Oby tak dalej! :)
    Pozdrawiam.
    Zapraszam: http://konie-filmy-ksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. morydz - Może jeszcze powtórzą za kilka lat :)
    Invisible - Dzięki za miłe słowa. Pozdrawiam również !

    OdpowiedzUsuń
  4. To był mój pierwszy horror!!!pamiętam go do dziś!!!a miałam 4 lub 5 lat!!!

    OdpowiedzUsuń