piątek, 4 października 2013

KRWAWA MASAKRA W HOLLYWOOD / TOOLBOX MURDERS (2004)



reżyseria - Tobe Hooper
scenariusz - Jace Anderson, Adam Gierasch
obsada - Angela Bettis, Brent Roam, Marco Rodríguez, Rance Howard, Juliet Landau, Adam Gierasch, Greg Travis, Christopher Doyle, Adam Weisman, Christina Venuti, Sara Downing, Jamison Reeves, Stephanie Silverman, Alan Polonsky, Sheri Moon Zombie
kraj produkcji - USA
światowa premiera - 10 kwietnia 2004
polska premiera - 4 sierpnia 2005 (dvd)
źródło - dvd (Vision, PL)

   Nell Barrows i jej mąż Steven wprowadzają się do mieszkania w podupadającej kamienicy. Kobieta nie czuje się zbyt komfortowo w nowym miejscu, a najbardziej denerwujące są dla niej różne odgłosy dobiegające zza cienkich ścian budynku. Pewnego wieczoru Nell słyszy przeraźliwe krzyki i w obawie o życie swej sąsiadki wzywa policję. Ta po przybyciu na miejsce zastaje tylko puste mieszkanie. Gdy znika kolejna lokatorka, sympatyczna Julia, Nell znajduje pod jej drzwiami karteczkę z napisem: "Szukaj w pokoju nr 304". Problem w tym, że takiego pokoju nie ma, a zaciekawiona tym faktem kobieta postanawia na własną rękę poznać sekrety starego budynku.


   Tobe Hooper to kultowe nazwisko w świecie grozy, a to za sprawą zaledwie jednego tytułu. Wyreżyserowana przez niego TEKSAŃSKA MASAKRA PIŁĄ MECHANICZNĄ stała się jednym ze sztandarowych dzieł gatunku, które zna chyba każdy miłośnik horroru. Niestety kolejne filmy Hoopera nie zdołały potwierdzić jego geniuszu, a wręcz mocno rozczarowywały widownię. Przytrafił mu się co prawda spory sukces jakim była reżyseria DUCHA, ale tak naprawdę nie wiadomo ile w tym filmie Hoopera, a ile Spielberga, który był odpowiedzialny za jego produkcję jak i powstanie scenariusza. Gdy w 2000 roku powstał KROKODYL ZABÓJCA, krytycy jak i widzowie nie kryli oburzenia w jakim kierunku zmierza kariera kultowego reżysera. Na szczęście powstała cztery lat później KRWAWA MASAKRA W HOLLYWOOD, będąca remake'em obrazu z 1978 roku, okazała się być powrotem Hoopera do całkiem niezłej formy.


   Fabuła filmu luźno trzyma się oryginału czerpiąc z niego scenerię starego apartamentowca i pudło z narzędziami, które posłużą mordercy do eliminacji kolejnych mieszkańców kamienicy. Tym samym KRWAWA MASAKRA W HOLLYWOOD to dość standardowy slasher, w którym jednak nie spotkamy się z kwiatem amerykańskiej młodzieży, a z bardziej dorosłymi bohaterami, co stanowi rzadkość w tym podgatunku. Założenia fabuły pozostają jednak wciąż te same. Liczba lokatorów budynku maleje w dość szybkim tempie za sprawą tajemniczego zabójcy, którego tożsamość nie jest nam znana niemal do samego końca seansu. Co prawda twórcy filmu uporczywie próbują nam na siłę "wcisnąć" głównego podejrzanego o dokonywanie kolejnych zbrodni, bogu ducha winnego ciecia, ale zabieg ten raczej nie powinien zmylić nawet niezbyt czujnego widza. Tym bardziej, że tak naprawdę mordercę poznajemy równocześnie z główną bohaterką filmu i nie jest nam dane go wcześniej zobaczyć w pełnej krasie. 


   Aż do finału KRWAWEJ MASAKRY morderstwa są pokazywane w taki sposób, by nie ujawniały oblicza zabójcy. W zamian otrzymujemy kilka niezłych scen śmierci z użyciem najróżniejszych narzędzi. W ruch idą młotek, wiertarka, pistolet na gwoździe czy piła elektryczna. I choć nie jest tak krwawo jak można by się tego spodziewać po tak bogatym arsenale zabójcy, to jednak znalazło się tu kilka scen wartych uwagi. Chyba najlepszą z nich jest ta, w której jedna z ofiar traci pół twarzy, ale podobały mi się też mordy z użyciem wiertarki czy młotka i to nie ze względu na jakość gore, a raczej na inscenizację tych zabójstw. I muszę przyznać, że w jednym momencie nawet podskoczyłem, gdyż spodziewałem się ataku mordercy z całkiem innej strony niż z tej, z której wychynął wymachując wiertarką.


   Największą bolączką filmu Hoopera jest to, że po ciekawym prologu, interesującej ekspozycji bohaterów i dwóch ciekawych morderstwach, jego tempo mocno zwalnia. "Zasługa" to śledztwa prowadzonego przez Nell, w czasie którego oglądamy szereg podobnych scen z bohaterką błądzącą po zapuszczonych korytarzach budynku próbującą poznać jego przeszłość. Gdy dochodzi do ostatecznej konfrontacji, następuje mechaniczna eliminacja kolejnych mieszkańców kamienicy i choć nadal jest (a może i bardziej) krwawo, to jednak bez napięcia towarzyszącego scenom z pierwszej połowy filmu. Nie sposób też przeoczyć nielogicznego zachowania bohaterów. Zwraca najbardziej uwagę scena, w której Nell podbiega do rannego męża pytając się go czy nic mu nie jest, pozostawiając zabójcę za swoimi plecami. Ach, co ta miłość potrafi zrobić z człowiekiem, że go tak ogłupia... 


   W rolę Nell wcieliła się znana z pokręconych ról Angela Bettis. Tu jej bohaterka nie ma jednak problemów z samą sobą, choć tak myśli o niej lokalna policja i zarządca budynku. Jak zwykle aktorka spisała się bardzo dobrze przydając Nell takich cech, które zjednują sympatię widza. O reszcie aktorów trudno coś więcej powiedzieć oprócz tego, że grają poprawnie, a to już dużo jak na ten gatunek filmowy i raczej nieduży budżet produkcji. Mogę tylko wspomnieć, że w role sąsiadek Nell wcieliły się córka Martina Landau'a - Juliet i Sheri Moon Zombie, której przypadła rola pierwszej ofiary zabójcy.


   KRWAWA MASAKRA W HOLLYWOOD nie była spełnieniem marzeń fanów Hoopera o filmie, dzięki któremu jego nazwisko rozbłysłoby znów pełnym blaskiem. Na pewno nie jest ona jednak powodem do wstydu, a wręcz zapewnia niezłą, może niewyszukaną, ale jednak rozrywkę. Fanom slasherów jak najbardziej polecam, innym zalecam ostrożność. Nie każdemu bowiem podpasują dziury logiczne czy nieśmiertelność zabójcy, co jednak nie powinno dziwić widzów, którzy choć kilka takich filmów w swym życiu zaliczyli. I szkoda, że rok później Hooper znów się nie popisał podpisując swym nazwiskiem niesławną KOSTNICĘ. Ale o tym kiedy indziej...
6/10


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza