poniedziałek, 9 września 2013

CZAROWNICA / SPELLBINDER (1988)



reżyseria - Janet Greek
scenariusz - Tracy Tormé
obsada - Tim Daly, Kelly Preston, Rick Rossovich, Audra Lindley, Anthony Crivello, Diana Bellamy, Cary Hiroyuki-Tagawa, James Watkins, Kyle T. Heffner, M.C. Gainey, Sally Kemp, Stefan Gierasch
kraj produkcji - USA
światowa premiera - 23 września 1988
źródło - tv (Mgm HD)

   Wracając z treningu koszykówki młody prawnik Jeff Mills i towarzyszący mu kolega ratują z opresji piękną Mirandę brutalnie potraktowaną przez swego partnera. Jeff postanawia pomóc kobiecie i przygarnia ją pod swój dach, nie bacząc na ostrzeżenia napastnika, że facet nie wie w co się pakuje. Mężczyzna nie zważa na jego słowa i szybko zakochuje się w Mirandzie, która wydaje się odwzajemniać jego uczucia. Ich szczęście nie trwa jednak długo. Wkrótce Jeff zaczyna odbierać dziwne telefony, a w jego biurze zjawia się matka kobiety, która chce by córka wróciła do sekty, z której uciekła. Okazuje się, że jej czciciele podczas każdego przesilenia odprawiają rytuał, podczas którego składana jest ofiara. I to właśnie Miranda ma być najważniejszą częścią krwawej ceremonii.


   Lata 80-te obfitowały w wiele znaczących dla gatunku dzieł, jak i w filmy zwyczajnie słabe, wręcz kiczowate, ale dzięki swej nieudolności zyskujące status kina kultowego. CZAROWNICA jest niestety przypadkiem horroru, który nie wpisuje się w żadną z tych kategorii, przez co jest to obraz niemal już zapomniany, choć wcale na taki los nie zasłużył. Film Janet Greek jest często określany jako mieszanka Fatalnego zauroczenia i Dziecka Rosemary. I coś w tym jest, acz skojarzenia są to bardzo odległe i niezbyt pasujące do opowiedzianej tu historii. Owszem, mamy tu kobietę, która wywiera wielki wpływ na głównego bohatera mamiąc go swym atrakcyjnym wyglądem. Mamy też wątek satanistyczny wprowadzający do fabuły członków tajemniczej sekty, z której nie można tak sobie po prostu odejść. I to na tyle jeżeli chodzi o porównania, gdyż fabuła CZAROWNICY jeśli nie jest oryginalna, to przynajmniej z zapożyczonych skądinąd elementów tworzy całkiem nową całość, którą ogląda się z dużym zaciekawieniem.


   Przede wszystkim największą zaletą scenariusza jest to, że przedstawia bohaterów, z którymi widz szybko się identyfikuje. Jeff Mills to zwyczajny mężczyzna, o dobrym sercu i sporej odwadze, którą się wykazuje broniąc Mirandę przed brutalem. Nie sposób nie uwierzyć w uczucia jakimi zaczyna obdarzać dziewczynę, gdyż ta jest czarującą (dosłownie i w przenośni) pięknością, a jej niezwykłe zdolności tylko utwierdzają Millsa i widza w przekonaniu, że ma do czynienia z niezwykłą kobietą, taką jakiej już nigdy może nie spotkać w swym życiu. Dlatego też gdy ta znika, postanawia przeprowadzić śledztwo mające na celu wyjaśnienie z jakimi ludźmi będzie musiał walczyć o życie swej kobiety.


   Muszę przyznać, że CZAROWNICA trochę rozczarowuje jako horror. Reżyserka filmu bardzo oszczędnie operuje klimatem grozy, który wznosi się na wyżyny dosłownie w kilku scenach. Byśmy wiedzieli jak się może skończyć dla Mirandy ucieczka z sekty, pokazano nam los anonimowego uciekiniera, który znaleziony przez jej członków zostaje przez nich spalony żywcem. To wprowadza do filmu trochę suspensu, gdyż zaczynamy autentycznie obawiać się o życie pięknej Mirandy. Moment, gdy członkowie sekty próbują wtargnąć do domu prawnika napierając na okiennice należy do technicznych majstersztyków. Warto też odnotować najbardziej przerażającą postać w CZAROWNICY - matkę Mirandy, której każde spojrzenie, gest, czy artykulacja słów wprowadzają więcej grozy, niż wszystkie inne sceny mające na celu nas wystraszyć. Film jest przy tym niemal pozbawiony brutalnych scen. Bardziej postawiono tu na klimat i tajemnicę, co powinno przypaść do gustu osobom lubującym się w kinie nastrojowym.


     Nie zawodzą aktorzy. Znany polskim widzom z sitcomu Skrzydła młodziutki Tim Daly wiarygodnie zagrał typowego przeciętniaka, który zostaje wplątany w niecodzienną sytuację. Kelly Preston wygląda tu doprawdy zjawiskowo i chyba żaden mężczyzna nie potrafiłby się oprzec jej urokowi, choć moim zdaniem jeśli chodzi o grę, to wypowiadanym przez nią kwestiom czasami brakuje naturalności. Zwraca też uwagę Diana Bellamy w roli podejrzliwej sekretarki Jeffa, a scena "przesłuchania" Mirandy należy do aktorskich majstersztyków. Nie sposób nie wspomnieć też o Audrze Lindley grającej panią White, która pojawia się w zaledwie dwóch scenach, a nie sposób wyrzucić jej twarzy z głowy. Jest to jedna z najbardziej przerażających kobiecych kreacji, jakie miałem okazję oglądać w swym życiu.


   CZAROWNICA choć nie jest żadnym wybitnym straszydłem, to dzięki umiejętnie prowadzonej fabule potrafi skutecznie przyciągnąć uwagę widza. Zwłaszcza tego, który nie przepada za makabrą i bezsensowną przemocą. Pochwalić trzeba też pesymistyczny w swej wymowie finał filmu, który może nie zaskakuje, ale udanie zamyka tę ciekawą historię miłości z szatańskimi obrzędami w tle.
6,5/10



  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza