sobota, 23 maja 2015

DUCH / POLTERGEIST (1982)



reżyseria - Tobe Hooper
scenariusz - Steven Spielberg, Michael Grais, Mark Victor
obsada - Craig T. Nelson, JoBeth Wiliams, Beatrice Straight, Dominique Dunne, Oliver Robins, Heather O'Rourke, Michael McManus, Virginia Kiser, Martin Casella, Richard Lawson, Zelda Rubinstein, James Karen
kraj produkcji - USA
światowa premiera - 4 czerwca 1982
źródło - blu-ray (Warner Home Video, UK)

   Steve i Diane Freelingowie przeprowadzają się z trójką dzieci do nowego domu. Wkrótce okazuje się, że jest on zamieszkany przez duchy, które początkowo wydają się przyjazne, ale z czasem pokazują swe prawdziwe zamiary. Pewnego wieczoru porywają najmłodszą córkę Freelingów - Carol Anne. Steve i Diane postanawiają skorzystać z pomocy ekipy parapsychologów.



   Duch, wspólne dziecko Tobe'a Hoopera i Stevena Spielberga, to klasyczny film o nawiedzeniu, który obrósł już prawdziwą legendą. I to wcale nie dlatego, że był to jeden z największych kinowych hitów 1982 roku nominowany w trzech kategoriach do Oscarów, w tym za najlepsze efekty specjalne. Zapewne każdy miłośnik horroru kojarzy obrazek z dziewczynką przykładającą dłonie do śnieżącego ekranu telewizora. Drugą charakterystyczną sceną jest ta, w której z ziemi wynurzają się trumny odsłaniające szkielety pochowanych w nich zmarłych. To właśnie przy kręceniu tej sekwencji ktoś wpadł na pomysł, by miast sztucznych i droższych szkieletów użyć prawdziwych zwłok. I w tym zaczęto upatrywać przyczyny dziwnych i tragicznych wydarzeń, które zaczęły dotykać członków ekipy aktorskiej. Już kilka miesięcy po premierze filmu grająca starszą córkę Freelingów Dominique Dunne została zamordowana przez byłego chłopaka. Miała wtedy 22 lata. Przedwcześnie zmarła też odtwarzająca postać Carol Anne - Heather O'Rourke, która nie doczekała się premiery swego ostatniego filmu jakim była trzecia część Ducha. Odeszła mając zaledwie 12 lat. Z kolei w 1992 roku Richard Lawson był na pokładzie samolotu, który rozbił się wpadając do nowojorskiej zatoki. Aktorowi co prawda udało się przeżyć katastrofę (27 osób zginęło), ale opinia publiczna dołączyła to zdarzenie do listy tych, które miały związek z klątwą ciążącą na filmie. Z biegiem lat do ofiar Ducha dołączył Lou Perryman. W 2009 roku aktor został zarąbany siekierą przez byłego skazańca, który tego samego dnia pobił narzędziem ogrodniczym współlokatora matki. Nie ulega wątpliwości fakt, że seria tych dziwnych wypadków to tak naprawdę nieszczęśliwe zbiegi okoliczności, które pomogły wykreować jedną z największych "klątw" Hollywood. Pytaniem jest, czy Duch broni się jako horror bez tej całej zakulisowej otoczki?


   Niezupełnie. Ale po kolei, bo już pierwsze minuty seansu upływają na gorączkowym szukaniu punktów styczności z innymi reżyserskimi dokonaniami Tobe'a Hoopera. Jeśli kojarzycie filmografię tego pana, to jego produkcje kojarzą się przede wszystkim z brudem, przemocą i... dość specyficznym poziomem wykonania. Duch wyraźnie odstaje pod tym względem od reszty tytułów sygnowanych jego nazwiskiem. Zdjęcia, muzyka, aktorstwo i w końcu efekty specjalne stoją tu na najwyższym poziomie, który nie ma w sobie nic z kina klasy B. Dochodzimy tu do pytania nurtującego po dziś dzień wszystkich zainteresowanych: Kto tak naprawdę jest reżyserem Ducha? Te pytania zadawały sobie media już na etapie produkcji filmu. Tajemnicą nie jest, że to Spielberg stworzył storyboardy do swego scenariusza, był częstym gościem na planie filmu i to on podejmował najważniejsze decyzje (choć się tego wypiera). Podczas kolejnych seansów Ducha mam zawsze wrażenie, że oglądam właśnie film Spielberga i tylko jedna scena może świadczyć o tym, że Hooper miał tu też coś istotnego do powiedzenia. Cieszyć może ona zwolenników makabry, ale jakoś się gryzie z resztą filmu, który pomimo swego ciężaru gatunkowego ma w sobie coś z familijnej rozrywki.


   Duch, w przeciwieństwie do innych historii o nawiedzeniu, wprowadza nas już od samego początku w stan niepokoju. Oto mała, jasnowłosa dziewczynka wstaje nocą z łóżka i zaczyna rozmawiać z... telewizorem! Szybko jednak zapominamy o tej scenie, gdyż następna wprowadza nas w sielski nastrój pokazując pięknie zaprojektowane osiedle z identycznymi domkami. W jednym z nich mieszka rodzina Freelingów. Steve i Diane są parą, której lata młodości przypadły na okres ruchu hipisowskiego jak i rewolucji seksualnej. Nie powinien więc dziwić fakt, że 32-letnia matka 16-letniej córki lubi wieczorkiem  zapalić sobie skręta. Tak też, gdy zauważa ona obecność paranormalnej siły zdolnej poruszać przedmiotami, zaczyna cieszyć się tą sytuacją, w czym sekunduje jej zdezorientowany Steve. Niestety to, co wyglądało na niewinną zabawę z duchami przyjmuje tragiczny obrót, gdy syna Freelingów próbuje skonsumować stare drzewo, a mała Carol Anne zostaje porwana przez nieczyste siły do innego wymiaru. Co w takim wypadku robią posthipisowscy rodzice? Zamiast wezwać policję udają się na uniwersytet, gdzie znajdują trójkę parapsychologów. Ale nawet oni zdadzą sobie wkrótce sprawę, że sytuacja ich przerasta. Czy jedynym ratunkiem dla dziewczynki będzie spirytualne medium, Tangina?


   Ponoć Hooper chciał stworzyć horror w spielbergowskim stylu, co jak najbardziej mu (?!) się udało. Po dość całkiem klimatycznym początku, którego zwieńczeniem jest wciągnięcie Carol Anne do innego wymiaru następuje seria niekończących się scen polegających na próbach odzyskania najmłodszego dziecka Freelingów przez domorosłych parapsychologów. Środkowa część Ducha niemal całkowicie pozbawiona jest nastroju grozy, którą zastępują melodramatyczne dysputy i ckliwe dialogi pomiędzy bohaterami. Nie wątpię, że części widowni spodoba się takie podejście do gatunku. Przecież nie samą grozą fan horroru żyje. Przydałoby się tu jednak kilka scen z wyraźniejszą aktywnością złowrogich sił, które mogłyby nieco ożywić dość drętwy i przeładowany dialogami środkowy akt filmu. Jedynym momentem tej części seansu wprowadzającym widza w nastrój grozy jest ten, w którym jeden z parapsychologów doświadcza iście makabrycznej wizji. Jego oczom ukazuje się pełzający kawałek mięsa, który następnie ulega przyśpieszonemu rozkładowi. To samo później dzieje się z twarzą Marty'ego, gdy ten spogląda na swe odbicie w łazience. Halucynacja ta jest właśnie tą sceną, o którą nie posądzałbym Spielberga. Bardziej tu widać wpływ Hoopera, acz jaka jest prawda, tego tak naprawdę nikt nie wie prócz obu panów.


   Dojdźmy jednak do momentu, w którym do akcji wkracza Tangina, niepozorna kobietka będąca doświadczonym medium. Postać ta jest niemal tak charakterystyczna dla całej serii jak złotowłosa Carol Anne, mimo tego, że pojawia się dopiero pod koniec filmu. To na jej barkach spocznie ciężar bycia ostatnią nadzieją dla dziewczynki. Mamy więc w finale walkę dobra ze złem wspartą pomysłowymi efektami specjalnymi i kiedy wydaje się już, że to już koniec i wszyscy będą żyć długo i szczęśliwie, następuje nagły zwrot akcji, który dostarcza nam tego, czego mogło nam zabraknąć w środkowej części seansu. Finał Ducha to istna jazda bez trzymanki! Poltergeisty są jeszcze bardziej złośliwe, klaun zabawka ma mordercze zapędy, a z grobów wstają zmarli... I to wszystko dlatego, że dom Freelingów zbudowano na terenie prastarego indiańskiego cmentarza. Piękny ten finał i  warto, naprawdę warto poświęcić te niemal dwie godziny czasu, by zobaczyć czym kończą się kombinacje chciwego developera.


   Duch jest filmem bardzo nierównym, gubiącym gdzieś pośrodku swoją gatunkową tożsamość, ale na pewno jest dziełem, które powinien znać każdy szanujący się miłośnik horroru. Spielberg jak zwykle się postarał i dostarczył nam produkcję, której każda część składowa jest zrealizowana na jak najwyższym poziomie. Nawet jeśli momentami film przynudza długimi dialogami, to padają one z ust zacnych aktorów, wśród których bryluje Craig T. Nelson, JoBeth Williams i fenomenalna Beatrice Straight. Nie można nie wspomnieć o trójce młodych aktorów, w tym pięcioletniej wówczas Heather O'Rourke, którzy bardzo naturalnie zagrali role dzieci Freelingów. Jest tu też w końcu Zelda Rubinstein wcielająca się w postać Tanginy i choć jej rola nie jest zbyt duża, to zapada każdemu widzowi w pamięci. Tyczy się to też kilku mrożących krew żyłach scen, które nierzadko wymieniane są w zestawieniach przedstawiających najstraszniejsze momenty w kinie grozy. Nigdy nie byłem wielkim miłośnikiem Ducha, ale to dzięki nim co jakiś czas odświeżam sobie te kultowe dzieło (czyje by one nie było). I fakt, niektóre efekty specjalne mocno się zestarzały, ale akurat w tych kluczowych momentach grają one najmniejszą rolę i nie wpływają za bardzo na odbiór całości. Całości, którą naprawdę warto znać, nawet jeśli nie jest się fanem filmów o duchach.

7,5/10



WYDANIE BLU-RAY (Warner Home Video, UK)

czas trwania - 114.28
obraz - 1080p, 2.40:1
dźwięk - Dolby TrueHD angielski 5.1, angielski 5.1, angielski 2.0, hiszpański 2.0, francuski 2.0, niemiecki 2.0, włoski 1.0
napisy - angielskie, portugalskie, hiszpańskie, chińskie, duńskie, holenderskie, fińskie, francuskie, niemieckie, włoskie, koreańskie, norweskie, szwedzkie
dodatki -
"They Are Here: the Real World of Poltergeists" dokument podzielony na dwie części:
-Część 1: Science of the Spirits (15:31)
-Część 2: Communicating With the Dead (15:33)

     

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza