wtorek, 9 października 2012

POWRÓT DO DOMU NA PRZEKLĘTYM WZGÓRZU / RETURN TO HOUSE ON HAUNTED HILL (2007)


reżyseria - Víctor García
scenariusz - William Massa
obsada - Amanda Righetti, Cerina Vincent, Erik Palladino, Tom Riley, Andrew Lee Potts, Jeffrey Combs, Steven Pacey, Calita Rainford, Gil Kolirin, Andrew Pleavin, Charles Venn
kraj produkcji - USA
źródło - blu-ray (Warner Home Video, UK)

   Ariel dowiaduje się o śmierci swej siostry Sary będącej jedną z dwóch osób, które osiem lat wcześniej przeżyły noc w Domu na Przeklętym Wzgórzu. Wskutek niefortunnych zdarzeń ona i jej chłopak zostają porwani przez bandę łowców skarbów, którzy szukają na zlecenie prywatnego kolekcjonera zaginionej figurki złego boga Bafometa. Statuetką zainteresowany jest też profesor Richard, który od wielu lat nie ustaje w jej poszukiwaniach. Wszyscy uważają, że tropem prowadzącym do znaleziska są zapiski doktora Vannacuta, które być może były w posiadaniu Sary. Wkrótce wszyscy zainteresowani spotykają się w domu, w którym prowadził swe praktyki doktor. Mają nadzieję znaleźć to czego szukają i nie wierzą w ostrzeżenia Ariel, która dobrze pamięta opowieści swej siostry, która uważała że dom jest nawiedzony. Wkrótce, gdy każde wyjście z posiadłości zostaje w tajemniczy sposób zamknięte, zaczyna się walka zgromadzonych z duchami byłych pacjentów Vannacuta.



   Cheapquel to termin określający produkcję o niższym od oryginału budżecie, skierowaną bezpośrednio na rynek dvd, lub do emisji w telewizji. Wysyp takich filmów nastąpił w obecnym wieku, a najprzeróżniejszych kontynuacji nie sposób zliczyć. Miłośnicy horroru na pewno znają takowe sequele HELLRAISERA, DROGI BEZ POWROTU, czy nawet ANAKONDY. Przed seansem POWROTU DO DOMU NA PRZEKLĘTYM WZGÓRZU byłem pewien obaw co do jego jakości, gdyż te tanśze produkcje rzadko kiedy prezentują solidny poziom. Tymczasem film Víctora Garcíi mile mnie zaskoczył.


    Oczywiście trudno mu dorównać oryginałowi, ale w swej kategorii sprawdza się całkiem nieźle. Sprawnie i szybko zawiązana fabuła jest tego najlepszym dowodem. Nie sposób się tu nudzić. Wydarzenia toczą się w ekspresowym tempie i nie trzeba długo czekać na pierwsze ofiary nawiedzonego domu. Zabrakło może tu ciekawej kryminalnej intrygi znanej z poprzednich filmów opowiadających o opuszczonej posiadłości z Przeklętego Wzgórza, ale i tu twórcy przyszykowali kilka niespodzianek. Psychodeliczne wizje z filmu Malone'a zostały bowiem zastąpione przez widzenia przykrych doświadczeń pacjentów Vannacuta, które uaktywniają się poprzez fizyczny kontakt z duchami nieszczęśników. Najczęściej obdarowane taką wizją postaci giną w podobny sposób ku uciesze miłośników krwawych scen.


   Tych jest tu całkiem sporo i zostały zrealizowane w ciekawy sposób. Jesteśmy świadkami m.in. wciągania osiłka przez "mysią" dziurę w ścianie, rozciągania kończyn za pomocą zwiniętych prześcieradeł, czy oberwania w głowę lewitującą lodówką. Można ponarzekać na komputerowy sznyt, którym naznaczona jest większość z tych scen, ale w ogólnym rozrachunku cieszą one oko różnorodnością i często pomysłowością (ok, przeciąganie człowieka przez ścianę było już w niejednym horrorze). Zabrakło tu za to większej dawki grozy czy napięcia, które charakteryzowały oryginał. Owszem, kilka ciekawych i niepokojących scen tu się znalazło, ale jest to wyraźnie lżejszy klimat niż w filmie Malone'a. Nie poradzono sobie również z ciekawym zakończeniem opowieści, które pozostawia spore uczucie niedosytu.


   Mamy tu do czynienia z filmem direct-to-video więc nie sposób było zatrudnić do niego aktorów takiej klasy jak Geoffrey Rush czy Famke Janssen. Plan zaludniają młode i atrakcyjne twarze obu płci, a na plan pierwszy wysuwa się tu Cerina Vincent (ŚMIERTELNA GORĄCZKA, SIEDEM MUMII, W OCZEKIWANIU NA ATAK), którą darzę niemałą sympatią. Rolę Ariel zagrała Amanda Righetti, która dwa lata później została zakładniczką Jasona w remake'u jego przygód. Jedynym aktorem występującym w obu częściach DOMU jest Jeffrey Combs (POTWÓR NA ZAMKU, NARZECZONA REANIMATORA) i mam wrażenie, że jest go tutaj więcej. Ogólnie aktorstwo stoi tu na niezłym poziomie, choć ma się spore wrażenie, że wygląd zewnętrzny odtwórców ról miał tu większe znaczenie niż ich zdolności aktorskie.


   Jeżeli podobał się Wam remake DOMU NA PRZEKLĘTYM WZGÓRZU, to polecam obadać i jego sequel. Nie gwarantuję, że się każdemu spodoba, wszak brak tu klimatu i widowiskowości oryginału, ale posiada pewne zalety, których filmowi Malone'a zabrakło. 
6/10

PLUSY:
- szybka i nienudząca akcja
- sprawna robota producencka
- pomysłowe i krwawe sceny zgonów
- wysoki bodycount
- Cerina Vincent
- wyższa półka wśród budżetowych sequeli

MINUSY:
- tylko umiarkowana groza i napięcie
- wyraźnie lżejszy klimat
- niektóre efekty komputerowe
- mdły finał


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza