poniedziałek, 29 października 2012

OCEAN STRACHU / OPEN WATER (2003)

reżyseria - Chris Kentis
scenariusz - Chris Kentis
obsada - Blanchard Ryan, Daniel Travis
kraj produkcji - USA
polska premiera - 15 października 2004
źródło - dvd (Monolith Video, PL)

   Susan i Daniel są młodą parą, która w trakcie urlopu wypoczynkowego na Bahamach chce spożytkować swe umiejętności nabyte dzięki ukończeniu kursu nurkowania. W tym celu razem z innymi nurkami wypływają łodzią na środek oceanu. W trakcie gdy Susan i Daniel są jeszcze pod wodą, wskutek fatalnej pomyłki organizatorów wyprawy łódź odpływa pozostawiając parę sam na sam z siłami natury. Na domiar złego wkrótce pojawiają się rekiny, które zaczynają zachowywać się coraz bardziej agresywnie.

   Zrobiony za małe pieniądze obraz Chrisa Kentisa okazał się nieoczekiwanym sukcesem finansowym. Wielka pewnie w tym zasługa dobrego marketingu, który wypromował historię małżeństwa jako opartą na faktach autentycznych. Tymczasem tak naprawdę nie wiadomo co się stało z amerykańską parą, której losy sportretowano. Od momentu, gdy łódź zostawia Susan i Daniel pośrodku oceanu, oglądamy prawdopodobną wersję wydarzeń będącą wymysłem scenarzysty i reżysera filmu.
   Widzom nastawionym na szybką akcję OCEAN STRACHU nie przypadnie do gustu. Twórcy powoli i mozolnie budują klimat zwątpienia, beznadziei i osaczenia. Dryfująca po oceanie para z początku uznaje swój przypadek za niefortunny los. Po kilku godzinach zziębnięci i wyczerpani coraz bardziej wątpią w to, że wykaraskają się cało z opresji. Zaczynają się wzajemnie obwiniać i wylewać na siebie żale i pretensje, o których zapominają gdy ich życiu zaczyna grozić namacalne niebezpieczeństwo w postaci krwiożerczych rekinów. I dopiero wtedy można poczuć nutkę strachu i napięcia, które wraz z nadciągającą burzą osiągnie swe apogeum. Inna sprawa, że sytuacja w której znalazła się para jest sama w sobie przynajmniej niepokojąca. 
   Wczuciu się w nią bardzo pomagają zdjęcia kręcone kamerą video. Nadają one przedstawionym wydarzeniom sporo realizmu. W filmie nie wykorzystano żadnych ujęć komputerowych, a pływające rekiny to autentyczne osobniki. Miłośnicy rekinich horrorów będą raczej musieli obejść się smakiem. Spragnieni odgryzanych przez drapieżniki ludzkich członków zobaczą jedynie kilka ran przez nie zadanych. Nie jest to bowiem horror, a raczej dramat z elementami dreszczowca, a rekiny są w nim tylko jednym z elementów potęgujących poczucie zagrożenia.
   OCEAN STRACHU to film dwójki aktorów. Jako, że akcja jest cały czas skupiona na nich, można bez trudu ocenić ich umiejętności. O ile Blanchard Ryan zagrała swą postać bardzo autentycznie, to w grze Daniela Travisa można momentami wyczuć fałszywe nuty. Nie jest to jednak rzecz zanadto przeszkadzająca w wejściu w skórę bohaterów. 
  Film Chrisa Kentisa jako dramat sprawdza się dobrze, acz jako filmowe widowisko już niekoniecznie. Zależy czego oczekujemy od opowiadanej historii. Na prawdziwy dreszczyk trzeba poczekać sporo czasu, do którego bardziej zniecierpliwiony widz może nie dotrwać. Myślę jednak, że wstrząsający finał filmu sporo wynagrodzi tym, którzy do niego dotrwają. 
6/10

PLUSY:
- autentyczność opowiadanej historii
- przerażająca sytuacja bohaterów
- dobrze budowane napięcie w kluczowych scenach

MINUSY:
- przez godzinę oglądamy dwójkę gadających ludzi
- zdjęcia nie każdemu przypadną do gustu


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza