poniedziałek, 15 października 2012

MEGAREKIN KONTRA KROKOZAURUS / MEGA SHARK VS CROCOSAURUS (2010)


reżyseria - Christopher Ray
scenariusz - Naomi L. Selfman
obsada - Gary Stretch, Jaleel White, Sarah Lieving, Robert Picardo, Gerald Webb, Dylan Vox, Hannah Cowley, Steve Mason, Robert R. Shafer, Nicola Lambo
kraj produkcji - USA
polska premiera - 03.09.2011 (tv)
źródło - tv (Sci-Fi Universal)

    Łowca krokodyli Nigel Putnam schwytał w Afryce olbrzymiego półkilometrowego krokodyla, którego ma zamiar przetransportować drogą morską do Stanów Zjednoczonych. Podczas rejsu statek zostaje zaatakowany przez gigantycznych rozmiarów prehistorycznego rekina wskutek czego krokozaurus zostaje uwolniony. Teraz oba olbrzymy sieją spustoszenie na morskich wodach jak i na lądzie. Putnam wraz z naukowcem Terrym McCormickiem i agentką Hutchinson muszą znaleźć sposób na zgładzenie potworów.


   Oj Asylum, Asylum... Dokąd zmierzasz? Studio zostało znienawidzone przez swoją politykę produkowania tzw. mockbusterów, które niejednemu niedzielnemu widzowi przygotowanemu na hollywoodzki rozmach wyszły bokiem. Ostatnio jakość filmów wytwórni nieznacznie się poprawiła, ale omawiane tutaj dzieło to -  jak na staż Asylum - odległa przeszłość. 
   MEGAREKIN KONTRA KROKOZAURUS jest kontynuacją niesławnego MEGA SHARK VS GIANT OCTOPUS z Lorenzo Lamasem w roli głównej, którego nie miałem (nie)przyjemności obejrzeć. Podejrzewam jednak, że oba obrazy niewiele się od siebie różnią. Tak jak zresztą większość produkcji Asylum. Co my tu mamy? Bzdurną fabułę, bandę bohaterskich postaci, głupie dialogi i całkowity brak grozy, napięcia i logiki. Krwi też nie uświadczymy, bo i po co? Chcieliśmy obejrzeć wyczyny prehistorycznych monstrów i to dostaliśmy.


   Nie sposób tu wspomnieć o efektach specjalnych, które są typowe dla filmów Asylum. Ich mierne wykonanie maskują rozmaite filtry. Zdjęcia mają brudną, najczęściej szaroburą lub przyżółconą barwę, a w chwili prezentacji popisowego CGI obraz rozmywa się, by stworzyć pozory jakiejkolwiek integracji sztucznie wykreowanych olbrzymów z tłem filmowym. Na domiar złego rozmiar zwierzaków zmienia się w zależności od sytuacji.
   O aktorstwie można wspomnieć tylko jednym zdaniem. Jest drętwo i nie sposób tu znaleźć porządnie zagranej roli. Ale chyba nie tego oczekiwaliście po filmie o takim tytule.

 
 MEGAREKIN KONTRA KROKOZAURUS to propozycja dla ludzi, którzy chcą się pośmiać z głupiego filmu. Myślę, że dzieło Christophera Raya będzie się do tego nadawało, bo idiotyzmów tu wiele i przy odrobinie (?!) samozaparcia można jednak wytrzymać do końca seansu. Zastanówcie się jednak czy warto, bo może lepiej obejrzeć po raz wtóry coś z klasyki horroru albo którąś z odsłon przygód Godzilli?


2/10

PLUSY:
- bardziej bawi niż MORDERCZE MRÓWKI
- rekin połyka łódź podwodną

MINUSY:
- absolutnie wszystko


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza