niedziela, 27 lipca 2014

BESTIE Z MORZA POWRACAJĄ / SHARK ATTACK 2 (2000)



reżyseria - David Worth
scenariusz - Scott Devine, William Hooke
obsada - Thorsten Kaye, Nikita Ager, Dan Metcalfe, Caroline Bruins, Danny Keogh, Rob van Vuuren, Warrick Grier, Ian Jepson, Andrew Klazinga, Alstair Cloete, Morne Visser
kraj produkcji - RPA / USA
światowa premiera - 5 grudnia 2000
źródło - tv (Tv 6)

   Siostry Amy i Samantha Peterson spędzają wakacje u wybrzeży Afryki oddając się nurkowaniu. Podczas jednej z podwodnych eskapad Amy zostaje zaatakowana przez rekina białego. Samancie udaje się zranić drapieżnika w oko, ale jej siostry nie udaje się uratować. Tymczasem w miasteczku ma się odbyć otwarcie parku wodnego, którego właściciel postanawia nieco uatrakcyjnić to miejsce umieszczając w basenie rekina białego. Telewizyjną relację z przygotowań do otwarcia parku ogląda Samantha, która w złapanym rekinie rozpoznaje winnego śmierci jej siostry. Wskutek fatalnego błędu jednego z pracowników parku rekin wydostaje się na wolność z resztkami nieostrożnej ofiary między zębami. Wkrótce Samantha razem z biologiem Nickiem Harrisem i australijskim łowcą rekinów Royem Bishopem odkrywa, że drapieżnik został poddany eksperymentom, które spowodowały u niego niesamowity wzrost agresji. Okazuje się, że przewodzi on szóstce innych rekinów, które mogą mocno namieszać w zbliżających się właśnie zawodach mających wyłonić najlepszego surfera.

   Jak ktoś wam powie, że sequele są zawsze gorsze od oryginałów, to możecie wspomnieć mu o filmie  BESTIE Z MORZA POWRACAJĄ. Oczywiście nie ma co ukrywać, że poprzeczka wyznaczona przez pierwszy film serii została zawieszona dość nisko, co jednak nie jest w stanie zmienić istoty rzeczy. Obraz Davida Wortha to animal attack pełną gębą i jeśli jesteście nastawieni na drugą część taniego akcyjniaka z rekinami w tle, to możecie poczuć się rozczarowani. Założę się jednak, że pozytywnie. Fabuła jest co prawda kalką wielu innych tego typu pozycji ze słynnymi Szczękami na czele, ale uczynienie źródłem jedynego zagrożenia krwiożerczych rekinów okazało się być niewątpliwie krokiem w dobrym kierunku. Przy czym nie oszukujmy się - BESTIE Z MORZA POWRACAJĄ to wciąż rozrywka na co najwyżej średnim poziomie, ale przy tym nie pozbawiona elementów, które czynią z niej dziełko bardziej oglądalne niż miejscami nudnawy oryginał Boba Misiorowskiego.

   Jak wspomniałem rozwój akcji nie powinien nikogo zaskoczyć. Mamy więc tu szlachetnego biologa, pragnącą zemsty na rekinie atrakcyjną dziewoję, temperamentnego awanturnika w postaci łowcy rekinów i oczywiście reprezentanta chciwych przedsiębiorców, któremu nie w smak są działania bohaterskiej trójki mogące zaszkodzić jego interesowi. Nasi protagoniści dwoją  się i troją, by powstrzymać ludojada przed kolejnymi atakami na turystów, a gdy włączymy do tego jeszcze walkę z czasem mającą na celu ochronę uczestników zawodów surfingowych przed wylądowaniem w szczękach agresywnych rekinów, to robi się naprawdę gorąco (no powiedzmy). Szkoda tylko, że pomiędzy scenami mającymi dostarczyć nam trochę napięcia znajdują się i te, które mocno spowalniają tempo akcji. Na ten przykład nie trzeba być jasnowidzem by przewidzieć, że Samanthę i Nicka połączy gorące uczucie, które spuentowane zostanie miłosnymi uniesieniami tuż przed nieuchronnie zbliżającym się ostatecznym starciem z niesfornymi rekinami. Nie ma to jak walnąć quasi erotyczną scenkę w momencie, gdy oczekujemy już tylko wielkiego finału.

   Podobnie jak w BESTIACH Z MORZA w sequelu wykorzystano ujęcia z archiwów dokumentów przyrodniczych prezentujących rekiny w różnych, nierzadko agresywnych pozach. Najczęściej zmontowano je niechlujnie z twarzami szamoczących się nerwowo ofiar i ujęciami zabarwiającej się na czerwono wody. Na szczęście postarano się też o animatroniczne modele drapieżników, dzięki którym sceny ich ataków nabrały większego realizmu i dynamizmu. Swoistą wisienką na torcie jest tu kilkuminutowa sekwencja masakry na plaży, w trakcie której rekiny zabijają kilka osób. Jest to zdecydowanie najlepszy fragment filmu, który potrafi dostarczyć sporo napięcia jakiego nie znajdziemy w innych jego partiach, włącznie z niezbyt atrakcyjnym finałem. Tym bardziej, że zjadanymi są też drugoplanowe postaci, które zdążyliśmy już nieco polubić. Śmieszyć za to może gra aktorska Nikity Ager, której reakcja na masakrę ogranicza się do nieśmiałego skrzywienia kącika ust. Dobrze chociaż, że reszta obsady wypadła dużo lepiej, choć o pierwszoligowym aktorstwie w tym przypadku nie może być mowy.

   Wydaje mi się, że BESTIE Z MORZA POWRACAJĄ będą atrakcyjnym kąskiem przede wszystkim dla widzów, którzy tęsknią za animal attack w swej klasycznej formule. Jeśli macie dość rekinów skaczących, kroczących, pływających w piasku i zaspach śnieżnych, jak i tych spadających z nieba, to sądzę że film Davida Wortha będzie na to dobrą odtrutką. Przy czym nie spodziewajcie się jakiejś nie wiadomo jakiej produkcji, bo jakościowo sequel Shark Attack nie unosi się powyżej poziomu zarezerwowanego dla tych lepszych, ale wciąż przeciętnych filmów jakie możemy oglądać na kanale Sci-Fi Universal. A myślę, że i tak fani rekiniego kina nie będą w stanie powstrzymać się przed jego obejrzeniem.

4,5/10

   

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza