piątek, 10 stycznia 2014

TRAIN. RZEŹNIA NA SZYNACH / TRAIN (2008)



reżyseria - Gideon Raff
scenariusz - Gideon Raff
obsada - Thora Birch, Gideon Emery, Kavan Reece, Derek Magyar, Gloria Votsis, Todd Jensen, Vladimir Vladimirov, Koyna Ruseva, Valentin Ganev, Ivan Barnev, Nikolay Mutafchiev
kraj produkcji - USA
światowa premiera - 16 października 2008
polska premiera - 21 stycznia 2010 (dvd)
źródło - dvd (TiM Film Studio, PL)

    Gdzieś w Europie Wschodniej grupa młodych amerykańskich zapaśników świętuje swe zwycięstwo w międzynarodowych zawodach. Wypad do nocnego klubu kończy się przegapieniem powrotnego pociągu, co wyprowadza z równowagi trenera drużyny. Nieoczekiwanie swą pomoc oferuje miejscowa lekarka, która proponuje spóźnialskim inne połączenie. Amerykanie skwapliwie korzystają z jej wskazówki i wsiadają do pociągu jadącego do Odessy. Wkrótce okazuje się, że jego obsługa zajmuje się pozyskiwaniem ludzkich organów, a wysportowani i zdrowi zapaśnicy wydają się być ich idealnymi "dawcami".


   Już napisy początkowe do RZEŹNI NA SZYNACH (jak i polski tytuł filmu) dobitnie sugerują z jaką produkcją mamy do czynienia. Jesteśmy bowiem świadkami jak nieznany osobnik ćwiartuje ludzkie zwłoki i rozcina skalpelem bezimienną ofiarę, po czym zdziera z niej skórę. Nie ma co ukrywać, że obraz Gideona Raffa to czystej krwi horror reprezentujący nurt torture porn zapoczątkowany m.in. przez dwie odsłony Hosteli. Idąc dalej można nawet stwierdzić, że RZEŹNIA NA SZYNACH jest niemal bliźniaczą kopią pierwszej części filmu Eli Rotha. Mamy tu niemal identycznie poprowadzoną fabułę, w której grupa przebywających w Europie Wschodniej Amerykanów zostaje podstępem skierowana do miejsca będącego siedliskiem sadystycznych typów. Co prawda tym razem kieruje nimi nie tylko chęć czerpania przyjemności z wymyślnych tortur, ale wszystko i tak sprowadza się do jednego - krwawej jatki.


   Ta następuje bardzo szybko. Po tym jak drużyna zapaśników wsiada do feralnego pociągu nie trzeba długo czekać, gdy oprawcy dopadają pierwszą ofiarę. A potem następną i następną... Trzeba przyznać, że początkowo tempo filmu jest całkiem niezłe i przez pierwszą część seansu nie można uskarżać się na nudę. I to pomimo tego, że wydarzenia rozgrywają się w zamkniętej przestrzeni, jaką jest wnętrze rozpędzonego pociągu. Okazuje się, że i nawet taka sceneria pozwala na zaaranżowanie kilku trzymających w napięciu scen ucieczek przypominających makabryczną odmianę zabawy w kotka i myszkę. Skłamałbym jednak mówiąc, że trup ściele się tu gęsto, gdyż tak naprawdę niemal wszystkie ofiary utrzymywane są przy życiu nawet po przeprowadzanych bez znieczulenia "operacjach". I niemal każda z nich ma szanse na ucieczkę z miejsca kaźni, gdyby nie pozbawione logiki działanie przekreślające szanse na wyjście z beznadziejnego położenia. 


   Nieprzemyślane ruchy protagonistów to jednak chleb powszedni w tego typu produkcjach, a moim zdaniem wprowadzają one do horroru inny rodzaj napięcia spowodowanego naszą chęcią niesienia pomocy bohaterom. "Uciekaj!", "Dobij go!" - takie wskazówki cisną nam się na usta przy prawie każdym oglądanym przez nas slasherze i RZEŹNIA NA SZYNACH nie jest tu wyjątkiem. Co powiecie jednak na to, że ostatnia nietknięta przez oprawców ofiara, miast uciekać gdzie pieprz rośnie, gdy ma ku temu idealną okazję, wraca po jednego z kolegów wprost do jaskini lwa? To oczywiście prowadzi do ostatecznej konfrontacji z grupą sadystów kolejno eliminowanych przez dzielną dziewoję, co znów przypomina pierwszy Hostel z pełnym empatii Paxtonem. Tym razem jednak los final girl był dla mnie dość obojętny, co mogło być spowodowane minimalną ekspozycją, podczas której nie miałem szansy dowiedzieć się czegoś więcej o protagonistach. Może z wyjątkiem tego, że asystent trenera woli chłopaków, a ból uważa za jedno z przyjemniejszych dla siebie doznań. Dziwna to postać, ale wyraźnie wyróżniająca się na tle papierowej reszty.


   Najważniejszym aspektem obrazów z kategorii torture porn nie są jednak ciekawi bohaterowie, czy intrygująca fabuła, a sposób w jaki przedstawione są sceny gore. A tu nie ma się czego przyczepić. Pomijając wspomniane napisy początkowe naszym oczom dane jest zobaczyć rozerwaną klatkę piersiową, przebitą hakiem szczękę, poderżnięcie gardła czy zmiażdżenie głowy wielkim głazem. Wszystko to bez użycia CGI, co znacznie podnosi realizm oglądanych scen. I tak powinno być. Nie ma bowiem nic gorszego niż komputerowe rany z tryskającą z nich pikselową krwią. Chyba, że mamy do czynienia z obrazem, w którym główną rolę gra Thora Birch. Aktorka będąc dzieckiem świetnie sprawdzała się w familijnych produkcjach, ale już jako dorosła kobieta ma wielkie problemy z właściwym przekazywaniem emocji. Fatalnie wypada zwłaszcza w spokojniejszych scenach, bo już w momentach żywszej akcji idzie jej na szczęście dużo lepiej. Inną sprawą jest też wątpliwa uroda aktorki. Podczas sceny, w której filmowy chłopak mówi do niej: "Boże, jakaż ty piękna!" przypomniała mi się umorusana Kristen Stewart w Królewnie Śnieżce i Łowcy nazwana przez narratora najpiękniejszą na świecie. Chyba wiecie, co mam na myśli...


   RZEŹNIA NA SZYNACH nie jest na pewno filmem dla widzów spragnionych ambitniejszej rozrywki. Rzekłbym nawet, że w tym przypadku jest to rozrywka z rodzaju tych bardziej prymitywnych. Nie ulega wątpliwości jednak fakt, że jeśli macie ochotę na coś bardzo krwawego, to film Gideona Raffa jest według mnie dobrą ku temu propozycją. Można mu wybaczyć dość wierne wzorowanie się pierwszym Hostelem, czy mniej angażującą drugą połowę projekcji, gdyż tak naprawdę jest jednym z lepszych obrazów niesławnego nurtu, który w tej chwili dogorywa będąc w sferze zainteresowań niezależnych lub amatorskich twórców.
6/10


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza