piątek, 29 listopada 2013

PROSEKTORIUM / UNREST (2006)



reżyseria - Jason Todd Ipson
scenariusz - Chris Billett, Jason Todd Ipson
obsada - Corri English, Scot Davis, Joshua Alba, Jay Jablonski, Derrick O'Connor, Anna Johnson, Marisa Petroro, Ben Livingston, Abner Genece, Reb Fleming
kraj produkcji - USA
światowa premiera - wrzesień 2006
polska premiera - 9 października 2013 (tv)
źródło - tv (Viva)

   Czwórka studentów medycyny prowadzi badania nad zwłokami, co ma na celu przyzwyczajenie ich do podobnych prac w przyszłości. W trakcie zajęć jedna ze studentek, Alison Blanchard, doświadcza przedziwnego uczucia, że badane przez nią i jej kolegów zwłoki kobiety próbują przekazać jej jakąś wiadomość. Dziewczyna postanawia dowiedzieć się czegoś o obiekcie swych badań. Tymczasem zaczynają ginąć osoby, które miały jakikolwiek fizyczny kontakt z tajemniczymi zwłokami.



  Pokazywane podczas pierwszej edycji After Dark Horrorfest PROSEKTORIUM chwali się być pierwszym filmem, w którym wykorzystano prawdziwe zwłoki. Czy tak jest w istocie, trudno mi to stwierdzić. Możliwe, że to tylko prosty chwyt reklamowy, mający zachęcić potencjalnych widzów do obejrzenia tego w gruncie rzeczy bardzo przeciętnego filmu. Obraz Jasona Todda Ipsona jest bowiem horrorem, który zawodzi w najważniejszych dla gatunku aspektach, a jego największą zaletą są wspomniane zwłoki, które wyglądają na tyle naturalnie, że mogą wywołać w widzu niemałe uczucie dyskomfortu, czy wręcz odrazę. A gdzie groza i napięcie? Leżą w kostnicy zabite przez niedouczonych twórców filmu. A przecież mogło być całkiem inaczej.


   Problemem jest przede wszystkim nieciekawa ekspozycja bohaterów. Tak naprawdę nie dowiadujemy się o nich niczego konkretnego, oprócz tego że Alison jest ateistką i nie stać jej na wynajem pokoju w akademiku. Na szczęście horror jest gatunkiem, w którym brak wiedzy o postaciach zanadto nie przeszkadza. Byłoby jednak miło, gdyby byli oni przedstawieni w bardziej ludzkim świetle, co pozwoliłoby widzowi na łatwiejszą identyfikację chociażby z samą Alison. To właśnie wokół niej koncentruje się główna oś fabuły filmu i to dzięki niej poznamy prawdę o zwłokach samookaleczonej kobiety. Śledztwo prowadzone przez Alison jest tu bowiem nadrzędnym motorem napędowym akcji, która nabiera rozpędu wraz z odkryciem przez dziewczynę faktów z ostatnich miesięcy życia przedmiotu jej badań. To co wzbudziło moją wątpliwość, to fakt iż nie postarano się nam wyjaśnić dlaczego Alison tak uparcie dąży do poznania przyczyny śmierci leżącej na sekcyjnym stole kobiety narażając przy tym na szwank swą zawodową karierę. Tym bardziej, że brak tu jakichś nadprzyrodzonych zjawisk każących jej zwątpić w to, że nie ma życia po śmierci. Nie byłoby lepiej gdyby to dopiero zagadkowa śmierć jednej z postaci zmusiła ją do próby odkrycia przeszłości nawiedzonych zwłok? A tak trudno nam uwierzyć, że zatwardziała ateistka nagle doznaje olśnienia i zaczyna postrzegać życie całkiem inaczej, niż do tej pory i to tylko dzięki widokowi anonimowego trupa.


   Zostawię już w spokoju motywacje głównej bohaterki, a skupię się na tym, co fanów gatunku najbardziej interesuje. Zadajecie sobie pewnie pytanie, czy film jest straszny. Wszak miejsce rozgrywania się akcji do zbyt przyjemnych nie należy, a co dopiero, gdy nawiedza je duch zmarłej kobiety. Niestety, grozy tu nie uświadczycie, choć kilka scen aż się o nią prosiło. Przede wszystkim prawie każda śmierć ma miejsce poza kadrem i tylko dzięki ciekawości Alison mamy szansę na obejrzenie kilku świeżych trupów. Część z nich znajdowana jest przez dwójkę bohaterów (od pewnego momentu Alison towarzyszy jej kolega Rick) tuż po swej samobójczej śmierci, lub w zbiorniku, w którym przetrzymywane są zwłoki. Tu dochodzimy do dosyć istotnej rzeczy. O ile PROSEKTORIUM zawodzi w kwestii budowania klimatu grozy, to przynajmniej może sprawić, że na naszej twarzy pojawi się grymas obrzydzenia. Nie ma bowiem chyba nic gorszego niż kąpiel w zbiorniku, w którym pływają ludzkie szczątki. Dorzućmy do tego jeszcze dość dokładnie pokazaną sekcję zwłok i już mamy pełny obraz tego, w jaki sposób twórcy filmu rozumieją gatunek. A przecież można było wykreować choć trochę napięcia pokazując walkę kolejnych ofiar z niewidzialną siłą, która zmusza ich do samobójstwa.


   PROSEKTORIUM zdecydowanie nie jest filmem dla tych, którzy chcą doświadczyć jakiejkolwiek grozy. Twórcy skupili się bardziej na epatowaniu widza widokiem ludzkich zwłok, niż na budowaniu klimatu zagrożenia. I choć strona techniczna filmu jak i gra występujących w nim aktorów są całkiem dobre, to nie sposób odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z dziełem co najwyżej przeciętnym, które zapomnimy niedługo po obejrzeniu.
4/10


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza