niedziela, 14 lipca 2013

PIĄTEK TRZYNASTEGO VII: NOWA KREW / FRIDAY THE 13TH PART VII: THE NEW BLOOD (1988)



reżyseria - John Carl Buechler
scenariusz - Daryl Haney, Manuel Fidello
obsada - Lar Park-Lincoln, Susan Blu, Terry Kiser, Kevin Spirtas, Susan Jennifer Sullivan, Heidi Kozak, Kane Hodder, William Butler, Staci Greason, Larry Cox, Jeff Bennett, Diana Barrows, Elizabeth Kaitan, Jon Renfield, Michael Schroeder, Debora Kessler, Diane Almeida, Craig Thomas, Jennifer Banko, John Otrin
kraj produkcji - USA
światowa premiera - 13 maja 1988
źródło - dvd (ITI Home Video, PL)

    NOWA KREW to już siódma część PIĄTKU TRZYNASTEGO i nie ma co ukrywać - możemy tu zaobserwować znaczący spadek jakości względem powrotu Jasona w JASON ŻYJE. Twórcy początkowo chcieli tym razem postawić naprzeciw siebie Voorheesa i Fredka Krugera. Problemem okazał się brak porozumienia między studiami Paramount i New Line, właścicielami praw do obu postaci. Stąd siódma wyprawa nad Crystal Lake niemal przypomina poprzednie odsłony serii. Z wyjątkiem małego szczegółu - główna bohaterka tej odsłony to nowe wcielenie Carrie White.



   Tina, bo o niej mowa, nie tylko potrafi siłą woli przesuwać przedmioty, ale ma też wizje. Gdy była mała, jej zdolności doprowadziły do przypadkowej śmierci ojca, który utopił się w jeziorze. Teraz, jakieś dziesięć lat później, dziewczyna wraz z matką i doktorem Crewsem wyruszają w to miejsce, by pomóc jej zmierzyć się z przeszłością. Niestety prowadzona przez psychiatrę terapia źle działa na Tinę, która nie wytrzymuje presji i roztrzęsiona udaje się nad jezioro. Pod wpływem silnych emocji nastolatka uwalnia spoczywającego na dnie Jasona. Ten gdy zaczyna swą krwawą krucjatę, nie jest jeszcze świadom tego, na jakiego przeciwnika trafi tym razem.


   Zanim jednak dojdzie do ostatecznej konfrontacji, Jason robi to, co potrafi najlepiej. A że ochotników do wyrżnięcia nie brakuje, to też nudzić się nie powinniśmy. Gorzej sprawy mają się już ze sposobem w jaki Jason pozbawia życia kolejnych pechowców. Morderstwa, choć bywają oryginalne (akcja ze śpiworem, użycie trąbki urodzinowej jako narzędzia mordu) niemal pozbawione są efektów gore, a jak już coś się pokazuje naszym oczom, to trwa to zaledwie ułamek sekundy. Niestety, nie są temu winni twórcy tej części, a przeklęci cenzorzy. NOWA KREW jest uważana za najdotkliwiej potraktowaną przez nich odsłonę PIĄTKU, a przecież istotą dobrego slashera powinny być ciekawe i najlepiej krwawe zabójstwa. Jak mógłby wyglądać film Johna Carla Buechlera można przekonać się  przeszukując zasoby sieci. Faktem jest, że niedostatek gore znacznie zubaża NOWĄ KREW i jedyne, co może przyciągać naszą uwagę to pojedynek Jasona i Tiny.


   I tu też można ponarzekać, bo choć dziewczyna posiada te same moce co Carrie, to używa ich w mniej spektakularny sposób. Mimo to, jest to jakiś (dziwaczny, ale zawsze) sposób na wzbogacenie skostniałego schematu: grupa nastolatków wyjeżdża nad Crystal Lake i zostaje wybita przez Jasona. Tym bardziej, że przybyła nad jezioro młodzież, to do bólu typowa zgraja napalonych osobników dwojga płci, a już najlepiej obrazuje ten fakt moment, w którym to aż trzy pary w tym samym czasie oddają się cielesnym uciechom. Nie muszę chyba mówić, że będzie to jedna z ostatnich chwil ich życia. Wracając jednak do Tiny, to dziewczyna działa całkiem logicznie. Wie, że jeśli Jason stoi w wodzie, trzeba go porazić prądem. Jeśli zostanie oblany benzyną, warto go trochę przysmażyć. Swoją drogą uwielbiam ten moment, gdy Tina pierwszy raz używa swych mocy na Jasonie i gdy ten choć skryty za maską, nie jest w stanie ukryć swego zdziwienia. Co się zaś tyczy postaci samego Voorheesa, to widać że czas spędzony na dnie jeziora niezbyt mu się przysłużył. Ubranie ma postrzępione, jego ciało jest mocno nadgniłe i odsłania część kręgosłupa, a gdy zrywa ze swej twarzy maskę naszym oczom ukazuje się paskudna gęba, która nawet już nie przypomina tej, którą widzieliśmy w finale OSTATNIEGO ROZDZIAŁU.


   W Jasona  po raz pierwszy wcielił się Kane Hodder, chyba najsłynniejszy odtwórca tej postaci, którą zagrał jeszcze w trzech kolejnych częściach. O ile w jego przypadku chodziło o dobrą grę ciałem, to reszta obsady powinna przejawiać jakieś zdolności aktorskie. A tu jest różnie. Grająca Tinę Lar Park-Lincoln bywa nie do końca autentyczna i najlepiej wypada w momentach grozy. Inna sprawa, że jej bohaterka pomimo swych zdolności wydaje mi się jedną z najmniej ciekawych final girl w historii serii. Reszta aktorów reprezentuje typowy dla PIĄTKÓW poziom. Możemy zapomnieć o ciekawych kreacjach jakie mieliśmy okazję widzieć w poprzedniej części. Jedynie może zwrócić naszą uwagę grający doktora Terry Kiser, który uczynił swą postać tajemniczą i co do której nie mamy pewności jakie są jej zamiary.


   Znane są nam za to dobrze zamiary Jasona i jeśli nawet ten nie wykonuje swych akcji w spektakularny sposób, to jest to w większej części wciąż stary PIĄTEK ze wszystkimi swymi zaletami i wadami. Nie będę ukrywał, że jedną z najgorszych rzeczy w NOWEJ KRWI jest jego finał, a dokładniej sposób w jaki Jason żegna się z widzami tej części. Rzuca się w oczy też to, że las choć wydaje się spory, to chyba ma wielkość zagajnika, bo bohaterowie raz po raz wpadają w nim na siebie lub na Jasona. Można też zauważyć powtarzalność pewnych scen. Mamy tu kolejną, zakończoną śmiercią kąpiel w jeziorze, rzut ofiarą przez okno, czy też miażdżenie głowy siłą dłoni. Mimo sporej liczby wad nie jestem w stanie ocenić NOWEJ KRWI nisko. Wszak czuć w niej ducha kina lat 80-tych, pierwszy raz pojawia się w serii Kane Hodder, no i po prostu - jest to slasher taki, jakie lubię. Grozy nie ma w nim za wiele, ale klimatu i napięcia w nim nie brakuje, to też jeżeli jesteście miłośnikami Jasona, tej części również nie powinniście przegapić (jeżeli w ogóle jakiejkolwiek).
6,5/10


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza