niedziela, 1 lutego 2015

WYSPA ZŁA / MONSTER ISLAND (2004)



reżyseria - Jack Perez
scenariusz - Jack Perez, Adam Glass
obsada - Carmen Electra, Daniel Letterle, Mary Elizabeth Winstead, Chelan Simmons, Cascy Beddow, Joe MacLeod, Adam West, C.Ernst Harth, Chris Harrison, Alana Husband, Jeff Geddis, Bruce James, La La Anthony, Nick Carter
kraj produkcji - Kanada / USA
światowa premiera - 7 marca 2004
źródło - tv (Tv 6)

   Josh wygrywa konkurs MTV, do którego zgłosiła go siostra, Jen. Główną nagrodą jest wycieczka dla całej klasy na tropikalną wyspę, która leży w obrębie Trójkąta Bermudzkiego. Jedną z przygotowanych przez muzyczną stację atrakcji jest koncert Carmen Electry. Podczas występu gwiazdę i towarzyszącego jej ochroniarza porywa gigantyczna latająca mrówka. Zauroczony artystką Josh organizuje akcję ratunkową. Towarzyszą mu jego siostra, była dziewczyna i jej obecny chłopak, dwójka przyjaciół i ekipa MTV. Wkrótce okazuje się, że wskutek prowadzonych na wyspie eksperymentów z bronią biologiczną, tutejsza fauna rozrosła się do nadnaturalnych rozmiarów.

   Wyprodukowany przez MTV telewizyjny monster movie będący hołdem dla takowych filmów z lat 50-tych, a skierowany przede wszystkim do młodzieży, która jest głównym odbiorcą stacji. Świadczyć o tym mogą gościnne występy gwiazd tej niegdyś muzycznej telewizji, wśród których bryluje seksowna Carmen Electra, prezenterka MTV La La Anthony i jeden z członków Backstreet Boys, Nick Carter. Reżyserii podjął się mało doświadczony wtedy Jack Perez, do którego największych osiągnięć należy zaliczyć późniejszą współpracę z wytwórnią Asylum i podpisanie się pod jednym z największych hitów studia - Megaszczęki kontra megamacki. Na szczęście pięć lat starsza Wyspa zła w niczym nie przypomina tego okropnego tytułu i da się ją spokojnie obejrzeć o ile jest się fanem klasycznych monster movies. Film Pereza odnosi się do nich nie tylko ze względu na podobną fabułę, ale i zastosowane w nim efekty specjalne będące hołdem dla pracy legendarnego Raya Harryhausena. Dobitnie potwierdza to jedna z występujących w filmie postaci, która nosi nazwisko mistrza poklatkowej animacji. Problem w tym, że przeciętny adresat Wyspy zła o ile może dobrze orientować się kim jest Carmen Electra czy Nick Carter (tu już można mieć wątpliwości), to może nie mieć bladego pojęcia o jakimś Harryhausenie...
   Bohaterami Wyspy zła, a zarazem członkami ekspedycji mającej na celu odbicie Carmen z łapek skrzydlatej mrówki, uczyniono nastolatków, którzy przejawiają cechy typowe dla takich produkcji. Główna postać, Josh, to totalny przeciętniak, który biernie prześlizguje się przez życie, ale w decydującej chwili jest gotów poderwać się do działania. Może być to spowodowane chęcią odzyskania swej byłej dziewczyny Maddy, związanej z przyszłością polityki, nadużywającego skomplikowanego słownictwa i przesadnie dbającego o swój wizerunek Chase'em. Najważniejsze, że przyłączają się do niego inni. Wśród nich jest siostra Josha, będąca na pierwszy rzut oka głupiutką blondynką, a która okazuje się być przygotowana na każdą ewentualność dzięki sekretom kryjącym się we wnętrzu jej torebki. Są też jego przyjaciele: nieśmiały kujon Andy i wiecznie wygłupiający się Stack. Towarzyszą im ambitna, początkująca dziennikarka Lil Mindi, która dzięki relacji z poszukiwań Carmen ma nadzieję na wielką karierę w telewizji i jej operator, o którym za wiele powiedzieć nie można, gdyż ten jako pierwszy przekona się o niszczycielskiej sile zamieszkujących wyspę mutantów. Po drodze dołączy do nich uzbrojony w maczetę ochroniarz pięknej Electry, któremu jakimś cudem udało się wyrwać z objęć ogromnego insekta. 
   Ta wesoła i dość stereotypowa grupka indywidualistów dość szybko musi zmierzyć się z kolejnymi przedstawicielami zamieszkującej wyspę fauny. I tak ich oczom ukazuje się olbrzymia modliszka, przed której morderczymi zakusami ratuje ich przepłynięcie łodzią na drugą stronę rzeki. Tam z kolei atakuje ich Człowiek Pirania, który zabija kamerzystę, po czym zostaje unieszkodliwiony przez doktora... Harryhausena! To on objaśnia bohaterom (i widzom) w jaki sposób małe insekty urosły do olbrzymich rozmiarów. Opowiada też o wyspiarskim plemieniu, które siłą zostało zwerbowane do ciężkiej pracy przez mrówczą królową. Do tego oznajmia im, że w każdej chwili wyspa może... zatonąć! Napięcie rośnie, a przynajmniej powinno, gdyby film był rozegrany na poważnie. Tu nikt nie udaje, że robi realistyczny film grozy. Widz jest raczony dość lekko poprowadzoną akcją, która na ogół nie nudzi, tak jak nie nudzą zręcznie napisane dialogi, z których na czoło wysuwa się ten dotyczący sposobu w jaki Eightball przemycił w spodniach maczetę albo komentarz Jen na widok dwóch kopulujących ze sobą modliszek. Zdarzają się też głupsze żarty, ale ogólnie twórcy Wyspy zła nie mają się czego wstydzić, gdyż zręcznie wymieszali przygodę i humor z lekką grozą.
    Szkoda więc, że trzecia część filmu nie dorównuje wcześniejszym partiom filmu. Wraz z momentem, gdy nasi bohaterowie wchodzą do kopca mrówek, zaczyna się festiwal totalnej głupoty, której nie sposób wytłumaczyć konwencją filmu, która do tej pory mogła ucieszyć miłośników potwornej klasyki z lat 50-tych. Finałowe starcie z królową mrówek i jej przydupasami nie satysfakcjonuje tak jak np. wcześniejszy atak koparką na modliszkę. Okazuje się też, że ostatecznie film Pereza niewiele ma do zaoferowania fanom monster movies. Potworów jest raptem kilka (mrówki w kilku odmianach, dwie modliszki, pająk, Człowiek Pirania) i pojawiają się nader rzadko. Z kolei nie sposób uśmiechnąć się na widok zastosowanych w filmie efektów w stylu Harryhausena. Poklatkowo animowanych modliszek i mrówek na pewno nikt się nie przestraszy (i nie powinien), ale wspomniany pojedynek wielkiej modliszki z niedorównującej jej rozmiarów koparką pozwala na chwilę zapomnieć o epoce CGI, które zniszczyło już niejeden współczesny monster movie
   Wyspa zła jest więc przykładem filmu, którego twórcy zamiary mieli słuszne, ale niekoniecznie udało im się je do końca zobrazować. Problemem jest też adresat, gdyż poważni miłośnicy kina grozy dzieło Pereza będą omijać szerokim łukiem, a właściwy target nie zrozumie intencji twórców. Na ratunek idzie w tym przypadku obsada. Na Mary Elizabeth Winstead zawsze miło popatrzeć, tak jak i na profesjonalnie wrzeszczącą raz po raz Chelan Simmons. Jeśli lubicie te aktorki, to nie macie wyboru. Wyspa zła jest dla Was. Innym zalecam rozwagę, gdyż jest to film, który cieszy się bardzo złą sławą w sieci. Tak samo zresztą jak i efekty specjalne, ale temu się akurat nie dziwię.

 

4/10

  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz