poniedziałek, 10 marca 2014

ŚMIERTELNA PARANOJA / EL PARAMO aka THE SQUAD (2011)



reżyseria - Jaime Osorio Marquez
scenariusz - Jaime Osorio Marquez, Diego Vivanco
obsada - Juan Pablo Barragán, Alejandro Aguilar, Mauricio Navas, Juan David Restrepo, Andrés Castañeda, Nelson Camayo, Julio César Valencia, Andres Torres, Mateo Stevel, Daniela Catz
kraj produkcji - Kolumbia / Argentyna / Hiszpania
światowa premiera - 7 października 2011
polska premiera - 10 marca 2014 (tv)
źródło - dvd (Momentum Pictures, UK)

   Złożona z dziewięciu żołnierzy specjalna jednostka zostaje wysłana na odludny teren Kolumbii. Jej członkowie mają za zadanie sprawdzić tamtejszą bazę wojskową, z którą utracono kontakt kilka dni wcześniej. Po dotarciu na miejsce nie znajdują nikogo. Ściany jednostki pokryte są dziwnymi napisami, a podłoga tajemniczymi symbolami i krwią. W pomieszczeniu służącym za magazyn odkrywają wyrytą w murze inskrypcję chroniącą przed złymi mocami. Jeden z żołnierzy usłyszawszy dochodzący zza ściany dźwięk burzy mur, za którym znajduje zakutą w łańcuchy wieśniaczkę. Tymczasem jego kompan wchodzi w posiadanie zapisków, z których wynika, że kobieta jest wiedźmą odpowiedzialną za to, co spotkało członków zaginionej jednostki. 



   Kolumbijski debiut Jaime Osorio Marqueza podejmuje dość wdzięczny temat jakim jest koszmar wojny potęgowany przez nadnaturalne zjawiska. Z podobnych filmów polskim widzom dobrze są znane Bunkier SS, Eksperyment SS czy R-Point, które dość dobrze pogrywały z ciężkim, militarnym klimatem, ale ostatecznie nie spełniły pokładanych w nich nadziei na porządnie straszący horror. Niestety ŚMIERTELNA PARANOJA nie wypada na ich tle lepiej, a wręcz rozczarowuje całkowicie zmarnowanym potencjałem jaki tkwił w ciekawie zarysowanej fabule. Początek rzeczywiście miażdży i przykuwa uwagę widza. Pusta jednostka, ślady świadczące o straszliwym losie jaki prawdopodobnie spotkał jej członków i narastające konflikty w grupie umiejętnie potęgują uczucie zagrożenia, które osiąga swe maksimum po znalezieniu zdziczałej kobiety. Pojawia się wtedy pytanie, jakiego czynu musiała się ona dopuścić, że zamurowano ją żywcem w ścianie budynku. Nieskora do udzielenia żadnej odpowiedzi na dręczące żołnierzy pytania staje się ona ofiarą fizycznych tortur. Jeden z wojskowych posuwa się o jeden krok za daleko i zostaje znaleziony z podciętym gardłem, a ślad po kobiecie znika. Wtedy też możemy zaobserwować postępującą wśród żołnierzy paranoję, której efektem są narastające w grupie konflikty i brak zdolności do trzeźwej oceny sytuacji.


   Problem w tym, że tam gdzie napięcie powinno rosnąć, wkradają się coraz większe pokłady nudy, a nieracjonalne zachowanie żołnierzy i ich ciągłe kłótnie zaczynają po jakimś czasie męczyć. Od czasu do czasu jesteśmy świadkami kilku całkiem dobrze zainscenizowanych scen grozy, takich jak wpadnięcie jednego z żołnierzy do wypełnionego trupami okopu czy polowanie na czającego się pośród gęstej mgły niezidentyfikowanego intruza. Ratują one trochę sytuację, ale w ogólnym rozrachunku prowadzą one do kolejnych niesnasek, które doprowadzają do śmierci kolejnych członków jednostki. Jeśli myślicie, że otrzymacie odpowiedź na powody rosnącej wśród żołnierzy paranoi, która zmusza ich do autodestrukcyjnych działań, to możecie poczuć się troszkę rozczarowani. Co prawda jeden z żołnierzy dokładnie wykłada drugiemu z nich, kto jest sprawcą wszystkich szerzących się wśród członków jednostki nieszczęść, ale jego słowa trafiają grochem o ścianę. Tylko widz jest skory mu uwierzyć, ale twórcy filmu postanowili również nam namieszać w głowie. Na ostatnie sekundy ŚMIERTELNEJ PARANOI przygotowali bowiem prawdziwą bombę, która może okazać się jednak niewypałem jeśli znużeni dłużącym się finałem przymkniemy na chwilkę zmęczone oczy. 


   Aktorzy bardzo wiarygodnie wcielili się w swoje role doskonale odgrywając swą mimiką zagubienie, przerażenie i w końcu tytułową paranoję. Szkoda, że ich praca poszła w ostatecznym rachunku poszła na marne. Tak jak i gęsty klimat potęgowany przez utrzymane w chłodnej kolorystyce zdjęcia i oszczędnie dawkowaną ścieżkę dźwiękową. Tego Marquezowi odmówić nie można. Pod względem technicznym, pomimo ograniczonego budżetu, jego autorskie dzieło stoi na bardzo wysokim poziomie. Gdyby tylko jeszcze poświecił on więcej czasu na dopracowanie scenariusza, mielibyśmy szansę na jeden z najlepszych militarnych horrorów w dziejach kina, a tak dostaliśmy niemrawego straszaka, któremu duchowo najbliżej do wspomnianego wyżej koreańskiego R-Point.


   Jeśli lubicie żołnierskie klimaty w posępnym wydaniu, to możecie zaryzykować i dać jednak obrazowi kolumbijskiego reżysera szansę. Film spotkał się w sieci z mieszanymi opiniami, wśród których można znaleźć zarówno te pochlebne jak i równające ŚMIERTELNĄ PARANOJĘ z ziemią. Ja osobiście poczułem się mocno rozczarowany tym jak całkiem dobrze zapowiadające się pierwsze pół godziny seansu zostało totalnie zrujnowane przez coraz bardziej dokuczliwą nudę. I tak, to ja jestem jednym z tych widzów, który zmuszony był przewinąć ostatnie sekundy filmu do tyłu, po tym jak zorientował się, że coś istotnego mu umknęło, a co miało być w zamierzeniu twórców zakończeniem na miarę Carrie De Palmy. Może innym razem im się uda.
4,5/10



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza