sobota, 11 maja 2013

VIRUS aka WIRUS (1999)



reżyseria - John Bruno
scenariusz - Chuck Pfarrer, Dennis Feldman
obsada - Jamie Lee Curtis, William Baldwin, Donald Sutherland, Joanna Pacuła, Marshall Bell, Sherman Augustus, Cliff Curtis, Julio Oscar Mechoso
kraj produkcji - USA / Wielka Brytania / Niemcy / Japonia / Francja
światowa premiera - 15 stycznia 1999
polska premiera - 2 lipca 1999 (kino)
źródło - dvd (Vision, PL)

    Obca forma życia przedostaje się za pomocą satelity ze stacji orbitalnej Mir do systemów komputerowych rosyjskiego okrętu badawczego. Zabija niemal całą jego załogę a z jej ciał i elektronicznych podzespołów tworzy różnego rodzaju roboty. Kilka dni później na pokład "Akademika Władisława Wołkowa" wchodzi kapitan Everton i jego ludzie z amerykańskiej jednostki ratownictwa morskiego. Jedyną żywą istotą jest Nadia, która opowiada im o tym co zaszło na okręcie. Z początku wszyscy uważają ją za wariatkę, ale gdy stają oko w oko z morderczymi maszynami, wraz z przerażoną kobietą będą musieli znaleźć sposób, by obca forma życia nie przedostała się na ląd. Wtedy bowiem ludzkość przestałaby istnieć.


   Nakręcone na podstawie komiksu Chucka Pfarrera wysokobudżetowe widowisko science-fiction spotkało się w momencie premiery z ogromną falą krytyki. Dzisiaj można powiedzieć o VIRUSIE tylko jedno: takich filmów już się nie robi. A szkoda, bo pomimo dość schematycznej fabuły jest on idealnie rozrywkową pozycją dla fanów horrorów sci-fi, robotyki i marynistycznych opowieści, których jestem fanem, a film Johna Bruno jest jedną z najczęsciej odtwarzanych przeze mnie płyt dvd.


   Scenariusz rozwija się według utartych schematów, w których grupka ludzi wchodzi na pokład dryfującego okrętu (bądź statku kosmicznego). Naszkicowani grubą kreską bohaterowie robią rekonesans opuszczonej jednostki badawczej próbując dociec, gdzie podziała się jej załoga. Porozrzucane i zniszczone sprzęty oraz ślady krwi na ścianach nie nastrajają optymistycznie. Dodatkowo znaleziona jedyna ocalała członkini załogi rosyjskiego okrętu wydaje się być odpowiedzialna za zatopienie amerykańskiego holownika. Wkrótce dochodzi do pierwszego kontaktu z pierwszym biomechanoidem, który nie pozostawia wątpliwości co do tego, że ma złe zamiary wobec ludzi. Robotów jest więcej i każdy kolejny jest większy i bardziej rozwinięty, a tym samym trudniejszy do unicestwienia. Liczba pozostałych przy życiu bohaterów szybko się uszczupla i chyba żaden z widzów nie będzie miał wątpliwości, kto opuści okręt w kapsule ratunkowej.


   Tendencyjną fabułę uatrakcyjniają znakomite efekty specjalne, z jeszcze śladowym użyciem CGI. Większość ujęć z robotami powstała przy użyciu bardzo dobrej animatroniki z rzadka tylko wspomaganej użyciem komputerów, w scenach w których biomechanoidy niszczą części okrętu. Stworzone przez kosmiczną formę życia biomechaniczne monstra prezentują się wybornie. Czuć ich siłę i ciężar, a też wrażenie robi sposób w jaki połączono metal i elektroniczne podzespoły z ludzkimi szczątkami. Krwawych scen jest tu nie za wiele. Mamy tu co prawda przebicie korpusu na wylot przez mechaniczną łapę robota, ale większość ujęć typowych dla horroru prezentuje rozczłonkowane zwłoki ofiar kosmicznej inwazji mające posłużyć za element budulcowy dla kolejnych śmiertelnych maszyn.


   W członków załogi amerykańskiego holownika wcielili się dobrze znani aktorzy. Jednakże Jamie Lee Curtis, William Baldwin i Donald Sutherland nie pokazują tu niczego, czego byśmy wcześniej nie widzieli w ich poprzednich obrazach. Wiadomo, Lee Curtis to twarda babka, Baldwin męski macho, a Sutherland pełni tu rolę ludzkiego czarnego charakteru, który marzy o fortunie za "znaleźne" i nagłe pojawienie się Nadii nie bardzo mu jest mu w smak. Rosjankę gra nasza rodaczka Joanna Pacuła, a VIRUS był ostatnim kinowym obrazem, w którym miała szansę zabłysnąć. I trzeba przyznać, że jej się udało. Jej postać jest ciekawa i niejednoznaczna. Z początku Nadia to przerażona tym co ją spotkało kobieta, ale gdy zyskuje sojusznika w postaci Foster, bierze się w garść i aktywnie uczestniczy w próbie unicestwienia kosmicznej siły. No i nasza Pacuła wygląda tu bardzo kobieco, w przeciwieństwie do swej bardziej znanej koleżanki z planu.


   VIRUS to propozycja skierowana raczej do fanów schematycznego, ale też czysto rozrywkowego kina lat 80-tych typu LEVIATAN i OBCY Z GŁĘBIN, wsparta nowoczesnymi efektami specjalnymi, które może już dzisiaj nie robią dużego wrażenia, ale ówcześnie prezentowały się wyśmienicie. Widzowie wychowani na TRANSFORMERSACH i ekranizacjach Marvela mogą postrzegać nawet VIRUSA jako dość kameralny obraz sci-fi, gdyż jak na współczesne trendy produkcja ta nie epatuje efektami tak, jak to zwykło się ostatnio robić w filmowej fantastyce. Na pewno zawiodą się natomiast Ci, którzy będą się spodziewać po tytule filmu historyjki o śmiertelnej zarazie, bo tak naprawdę to my, ludzie, postrzegani jesteśmy przez obcą formę życia jako wirus. Co w sumie, patrząc na to co dzieje się na świecie, jest całkiem uczciwie postawioną tezą.
8/10

  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza